Peter Thomas Roth | Detox dla skóry

sobota, 23 września 2017

Cześć wszystkim! Ten post miał powstać wieki temu, a gdy już go publikuję to marka wycofała się z Polski. Dzisiejszymi bohaterami postu będą trzy maseczki marki Peter Thomas Roth, które do niedawna były dostępne w perfumerii Sephora. Jeśli jesteście ciekawe jak się one u mnie sprawdzają i czy warte są zamawiania z zagranicznych drogerii to zapraszam. 

Peter Thomas Roth i detoks dla skóry
Marka sygnowana przez amerykańskiego dermatologa, cieszy się popularnością na całym świecie. W asortymencie znajdziecie mnóstwo produktów do pielęgnacji twarzy, pełną gamę maseczek na różne problemy skórne jak i peelingi chemiczne z kwasem glikolowym. Początki firmy sięgają 1993 roku, gdy PTR zainteresował się zwalczaniem własnego problemu z trądzikiem i z upływem czasu doszły również produkty zwalczające oznaki starzenia się skóry. Marka inspiruje się filozofią dbania o skórę prosto z Węgier, gdzie wykorzystywane są minerały z źródeł termalnych oraz błoto.

Dzisiejszy zestaw, który Wam prezentuję idealnie spisze się gdy Wasza skóra jest zapchana, poszarzała i potrzebuje porządnej dawki nawilżenia. Jest to moja tajna broń gdy następnego dnia potrzebuję aby moja skóra prezentowała się na 200%. Obecnie kosmetyki tej marki widziałam na stronie iperfumy.pl, mają oni pełen asortyment więc każda z Was znajdzie coś dla siebie. Uczulam Was jednak abyście wybierały mądrze, gdyż ceny niestety nie są najniższe. Przekonacie się poniżej, na którą maskę najlepiej się zdecydować i która u mnie dała najlepsze efekty. 
Cucumber Gel Mask
Zacznę dziś od produktu, który moim zdaniem nie do końca jest wart swojej ceny. Nie zrozumcie mnie źle, świetnie działa ale myślę że podobny efekt jesteśmy w stanie otrzymać w niższej cenie. Maseczka ma za zadanie mocno nawilżyć skórę, przy tym ją oczyścić, ukoić oraz odświeżyć. W składzie znajdziemy mnóstwo ekstraktów, m.in z papai, aloesu, ananasa, rumianku, czy też cukru klonowego. Maseczkę nakładamy na uprzednio oczyszczoną skórę i trzymamy ją 10 minut, sprawdzi się rewelacyjnie również pod oczy.

Sama często stosowałam ją po użyciu maseczki dyniowej, o której możecie przeczytać w dalszej części posta. Ogórkowa maska daje dodatkową dawkę nawilżenia, skóra podrażniona od razu nam dziękuje bo wszystko się łagodzi. Nie zawiera ona zapachu, nic mnie po niej nie szczypało, a oczy nie łzawiły. Dla dodatkowego efektu chłodzenia można ją śmiało pozostawić lodówce na kilka minut. Teraz pytanie czy 200 zł za taki efekt to dużo czy mało? Moim zdaniem jesteśmy w stanie znaleźć podobną jakość za połowę tej ceny, jak nie 1/3. U mnie bardzo podobnie działała maska od Bani Agafii, o której już kiedyś Wam pisałam, nie wiem niestety jak sprawdzi się ona na cerze suchej, bądź bardzo suchej.

Rose Stem Cell
Te z Was, które są w podobnym wieku do mnie, zauważają powoli pojawiające się płytkie zmarszczki. Tak, niestety od 25 roku życia produkcja kolagenu się zmniejsza i trzeba zacząć działać. Ja u siebie znalazłam jedną taką mendę na czole, ale dzięki tej masce pozbywam się tego problemu. Rose Stem Cell posiada aż 5 regenerujących komórek macierzystych róży, które udało się wyizolować dzięki najnowszej biotechnologii. W składzie mamy tutaj różę białą, nasiona róży piżmowej, różę damasceńską, różę bladą, różę pustyni i różę commiphora. Sama nawet nie wiedziałam że jest ich aż tyle tutaj. 

Maska ta najczęściej gościła na mojej twarzy i nawet rozmyślam nad tym czy jej nie kupić ponownie, bo jej działanie mnie zachwyciło. Pomaga ona w spłycaniu płytszych jak i głębszych zmarszczek, regeneruje, ujędrnia skórę przy tym wszystkim jeszcze ją nawilża i rozjaśnia. Całemu temu procesowi towarzyszy piękny różany zapach, a konsystencja galaretki bardzo dobrze się rozprowadza. Powiem Wam, że byłam w dużym szoku, gdy po pierwszym użyciu moja minimalna zmarszczka zniknęła. Wiadomo że pojawia się od czasu do czasu gdy moja skóra nie jest wystarczająco nawilżona, ale wtedy wystarczy użyć tego cuda i po kłopocie. 


Pumpkin Enzyme Mask
Jest to chyba najbardziej znana maska tej amerykańskiej firmy. Sama pierwszy raz o niej słyszałam na brytyjskim YouTube, gdzie jest bardzo często wychwalana. Gdy tylko pojawiła się w Sephorze wiedziałam, że na pewno będę chciała ją przetestować. Jej podstawą są enzymy dyni, kwas AHA który ma za zadanie poprawić kondycję naszej skóry, poprzez złuszczenie martwego naskórka i pobudzenie komórek do odnowy. Efekt, który uzyskujemy to gładka, młodsza i bardziej promienna skóra. 

Maseczkę nakładałam po oczyszczeniu skóry olejkiem i żelem. Trzymamy ją od 3 do 7 minut w zależności od rodzaju naszej skóry i efektu jaki chcemy uzyskać. Jest ona świetnym wstępem do naszego wieczornego rytuału. Podczas nakładania maski na twarz wyczuwamy drobinki, niektóre pozostają z nami aż do zmycia dzięki temu przy zmywaniu wykonujemy dodatkowo peeling skóry. Przy aplikacji niestety możecie odczuć mały dyskomfort, ponieważ skóra lekko szczypie. Po całym zabiegu skóra jest jednak mniej podrażniona niż przy peelingach mechanicznych, a efekt który uzyskujemy jest tego wart. Skóra jest rzeczywiście gładsza, jaśniejsza i nawet moje niedoskonałości były mniej widoczne. Mówiłam Wam, że pachnie też pięknie dynią z cynamonem?


Jak widzicie wszystkie maski sprawdziły mi się rewelacyjnie, a w asortymencie marki możemy znaleźć ich o wiele więcej (np. 24k złotem). Szkoda tylko, że są one tak trudno dostępne. Jestem ciekawa czy któraś z masek wpadła Wam w oko, a może znacie już te o których dziś mowa? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam

30 komentarzy

  1. Druga i trzecia opcja bardzo mnie zaciekawiły, ale co najlepsze, wcale a wcale nie znam tej marki więc przez Ciebie pewnie na nią zachoruje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce jakoś ta marka przeszła nie zauważona, a szkoda bo jak widać kosmetyki warte uwagi. Może w szale zakupowym skuszę się na jakąś z zagranicznej drogerii :P.

      Usuń
  2. Kojarzę te maseczki, ale nigdy nie próbowałam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję że tak późno sięgnęłam po te maleństwa bo pamiętam że Sephora wyprzedawała te maski za grosze -.-'.

      Usuń
  3. Nie kojarzę tych maseczek ale zaciekawiły mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nich ma coś ciekawego w sobie, ale myślę że nr 1 jest Różana :D.

      Usuń
  4. świetnie wyglądają, ale ceny rzeczywiście wysokie:o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście te maleństwa są wydajne i na trochę mi wystarczą :D.

      Usuń
  5. Zdecydowanie dynia ciekawi mnie najbardziej! Szkoda, że już ich u nas nie ma ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, a na iperfumy ceny są o wiele wyższe :/.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, cudownie się prezentują i tak samo pachną :D.

      Usuń
  7. Dziwne, że przy takich cenach firma nie postarała się o promocję, bo produkty są ciekawe, a marka nierozpoznawalana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że to kwestia Sephory, która nic nie zrobiła ;).

      Usuń
  8. Już sam ich wygląd wzbudza zainteresowanie, a jeśli w parze idzie dobre działanie, to tym bardziej mam na nie ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz zobaczyć tą z 24 karatowym złotem, wygląda jeszcze lepiej :P.

      Usuń
  9. Dyniowa bardzo mnie ciekawi! Myślę, że mogłaby się sprawdzić na mojej tłustej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że spokojnie powinna sobie poradzić z oczyszczaniem ;).

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Nigdy wcześniej nie miałam takiej maski ale polecam :)

      Usuń
  11. Mi wpadło w oko coś innego, Aqua Allegoria :D prze-pię-kny zapach! Powiedz mi jak jest z trwałością?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ale krótko się trzyma, zdecydowanie lepiej jest z cesarzową od D&G ;).

      Usuń
  12. Pierwszy raz je widzę! Mają urocze opakowania. :D Byłabym skłonna kupić wersję Rose Stem Cell. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych trzech, daje najlepsze efekty :).

      Usuń
  13. Nie znam firmy, ale różaną maseczką mnie zaciekawiłaś. Szkoda tylko, że ceny są tak wysokie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, a na iperfumy są dwa razy droższe te maski :/.

      Usuń
  14. Poproszę tę różaną :D Choć ta ostatnia brzmi również świetnie, to nie znoszę ani zapachu dynii ani cynamonu. W duecie pewnie by mnie zabiły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zapach jest dość intensywny to fakt, ale jak można nie lubić cynamonu :P

      Usuń
  15. Jako totalny maseczkowy freak pewnie wypróbowałabym wszystkie, ale gdybym miała wybrać tylko jedną to pewnie padłoby na maseczkę dyniową - jest wręcz stworzona dla mnie. Dużo jej widziałam jakiś czas temu na Instagramie i YouTube, ale nie miałam pojęcia, że marka wycofała się z Polski :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w kwietniu tam tego roku już przeceniali swoje produkty, nawet o 70%. Tak ta dynowia jest dość znana ale jestem w szoku że tylko ona ;).

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.