Ostatni miesiąc | Grudzień 2017

wtorek, 9 stycznia 2018
Ostatni miesiąc | Grudzień - Wibo Balea NYX

Hej wszystkim! Dawno mnie tutaj już nie było, ale wracam do Was pełna sił i chęci do działania. W dalszej części posta opowiem Wam czemu mnie nie było, co się u mnie działo i jakie mam plany. Przedstawię Wam też kilka produktów po które często sięgałam i powiem jak się u mnie sprawdzały. Jeśli jesteście ciekawe jak mi upłynął poprzedni miesiąc to zapraszam!

Umilacz kąpieli i mało praktyczny puder do twarzy
Żele Balea dostałam już jakiś czas temu od mojej przyszłej teściowej. Nie pamiętam zupełnie zapachów, które wybierałam ale gdy wzięłam ostatnio to cudo do rąk to doznałam olśnienia. To pachnie cudownie! Śmiało mogę Wam powiedzieć, że mogłabym go używać codziennie i chyba nigdy by mi się nie znudził. Połączenie kwiatu wiśni oraz granatu zupełnie mnie zaskoczyło. Słodki ale przy tym kwiatowy i lekko kwaśny. Zupełnie nie potrafię opisywać zapachów, ale przypomina mi w zapachu mambe. Oby się nigdy nie skończył!

Dwa produkty do makijażu, które towarzyszyły mi niemalże codziennie to puder bananowy z Wibo oraz paletka matowych cieni z NYX. Jest to moje pierwsze spotkanie z formą sypką w pudrach i powiem Wam, że chyba to nie dla mnie. Makijaż wykonuje zazwyczaj w pośpiechu bądź w pracy, więc w trakcie drogi do pracy połowa pudru mi się wysypuje. Po czym gdy chce go nałożyć na twarz to pędzel nabiera tyle, że jestem cała nim pokryta. Co do samego działania to całkiem nieźle matowi skórę, ale tylko na 4-5 godzin po czym zaczyna się u mnie wyświecać na czole. Ciężko też nim zrobić sobie maskę i w porównaniu z pudrem ryżowym nie przesusza mojej skóry. Nie polecam jeśli macie cere tłustą i odcień skóry wpadający w róż.

Paletka z NYX'a to moje odkrycie roku. Serio nigdy nie przypuszczałam, że polecę Wam paletkę matów - ja królowa satyny i metalu. Jednak gdy przyszła zima zachciało mi się podkreślać oko i przy tym nie wyglądać dramatycznie. Sześć świetnie napigmentowanych cieni w idealnych kolorach, które na dodatek idealnie się ze sobą łączą. Jedyny minus? Paletka jest dość duża i spokojnie mogła by być o połowę mniejsza przez co zabierałabym ją częściej do pracy.



Serialowy grudzień
Czym były by grudniowe wieczory bez serialu? To nawet nie jednego lecz dwóch! Akurat w grudniu pojawił się drugi sezon wspaniałego serialu Netflixa, The Crown. Dla mnie jest to mistrzostwo. Zdjęcia, kostiumy, scenariusz jak i sama gra aktorska. Jeśli jeszcze nie oglądałyście, to nie wiem na co czekacie! No już, już odpalajcie! Powiem tylko tak, że nawet mama mojego K obejrzała cały sezon w 2 dni. Ja pozwoliłam sobie na delektowanie się i cieszenie się każdym odcinkiem. Czekamy teraz na kolejny sezon i zmianę aktorów, będzie mi brakować Claire Foy.

Drugim serialem, który wręcz królował na moim ekranie są Wikingowie. W końcu pojawił się 5 sezon i nowe perypetie synów Ragnara. Przyznam Wam się szczerze, że przegapiłam ostatnie 9 odcinków 4 sezonu więc miałam co nadrabiać. Miało to swoje plusy bo nie musiałam sobie przypominać co tam się działo przed nowym sezonem. Strasznie jestem ciekawa jak dalej będzie się rozwijał ten serial bo jak na razie trzymają nas w napięciu. No i jest na kim oko zawiesić (Inga, ty już wiesz o kogo chodzi). Jeśli lubicie walkę, krew, kontakty damsko-męskie i intrygi to polecam.

Ostatni miesiąc | Grudzień - Wibo Balea NYX

Oczyszczanie z postem dr Dąbrowskiej
Nie pamiętam czy tutaj na blogu wspominałam Wam o moim poście, którego podjęłam się wraz z początkiem grudnia. Ostatnimi miesiącami mój organizm zaczął dziwacznie się zachowywać, a w szczególności mój brzuch. Żołądek po niewielkiej porcji tak się wypełniał jak bym zjadła tone ziemniaków i fasoli. Po rozmowie z lekarzem postanowiłam pić więcej mięty i brać leki rozkurczowe. Niestety, nic to nie dawało na dłuższą metę.

Tutaj przychodzi post, który bazuje na jedzeniu warzyw i owoców. To też nie wszystkich, lecz wybranych przez dr. Dąbrowską. Dziennie spożywamy około 800 kcal i jemy 5 posiłków. Powiem Wam że już po kilku dniach zauważyłam ogromną różnicę, czułam się po prostu lekko. Nie odczuwałam głodu zupełnie, nawet okryłam niektóre warzywa i teraz chętnie po nie sięgam codziennie. Post u mnie trwał 21 dni i w tym czasie zgubiłam 4 kg. Niestety z racji Świąt musiałam zakończyć go wcześniej ale na pewno kiedyś jeszcze go wykonam bo czułam się po prostu rewelacyjnie. Dało mi to też dużo do zrozumienia, że zupełnie nie czułam ochoty na słodkości czy mięso.

Ostatni miesiąc | Grudzień - Wibo Balea NYX

Przerwa, zmiany oraz plany na przyszłość
Ponad 2 tygodnie temu na swoim IG zapowiedziałam przerwę, ale jak widzicie już jestem. Wiele osób pisało mi, że sądzili że wrócę dopiero za kilka miesięcy. W momencie ogłaszania tego, nie miałam w głowie aż tak długiej przerwy, raczej kilka tygodni. To dlatego, że kiedyś mnie tu nie było 1,5 roku i wiem, że powrót był ciężki. Odbudowanie tego co się już stworzyło nie jest łatwe i czasami nawet dobijające. Od mojego powrotu nigdy nie miałam przerwy dłuższej niż 4 dni i to nawet w tym czasie moja głowa siedziała w blogosferze. Ostatnio emocje się we mnie zebrały, blog mi nie szedł pomimo starań, tak samo było z IG. Przestało mi to wszystko sprawiać radość, a tak naprawdę potrzebowałam chwili dla siebie i tylko siebie.

W czasie tych dwóch tygodni starałam się nie zaglądać na IG ani na blogi innych dziewczyn aby się nie porównywać, nie denerwować. Pierwsze kilka dni po prostu się leniłam, nic nie planowałam aż coś we mnie zaczynało pękać. Brakowało mi mojego kawałka w internecie robienia zdjęć, pisania dla Was tekstów. Jedynie nie brakowało mi statystyk, dla mnie to taki rak, który zabija radość z blogowania.

Rok 2018 ma być dla mnie rokiem na rozwijanie się w kwestii pisania, fotografii jak i obróbki zdjęć. Chcę osiągnąć poziom, który mają dziewczyny które podziwiam. Pierwszy krok za mną, jestem po podstawowym kursie z programu do zdjęć. Teraz przede mną nauka obsługi nowego aparatu, dzisiejsze zdjęcia wykonałam właśnie nim i wiem, że mam jeszcze sporo do nauki. Jak same widzicie zmieniłam również szablon z którego mega się cieszę oraz Joy of Jelly w końcu doczekało się swojej domeny! Same zmiany, co mnie bardzo cieszy. Po wielu rozmowach z niektórymi z Was, dostałam dużego kopa i chęci do działania. Dziękuje Wam jeszcze raz i wiem, że wiele z Was boryka się z podobnymi problemami jeśli chodzi o własną działalność w internecie.


Tak właśnie prezentował się mój grudzień i pierwszy tydzień stycznia. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i jestem bardzo ciekawa jak podobają Wam się moje zmiany na blogu. Jestem też ciekawa co u Was takiego się działo i jak spędziłyście Święta. Ja w tym roku wyjątkowo u rodziny mojego K. Czekam na Wasze komentarze.
Pozdrawiam


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.