Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu

piątek, 26 stycznia 2018
Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu

Hej wszystkim! Chyba już dawno nie pisałam Wam recenzji maseczek w płachcie i czas to nadrobić. Dziś będą to cztery maski, różnych marek azjatyckich. Przedstawię Wam również mojego totalnego ulubieńca w tym temacie. Jeśli oglądacie mnie na Insta to możecie się domyślać, którą markę mam na myśli. Jeśli jesteście ciekawe jakie maski polecam, a które się u mnie zupełnie nie sprawdziły to zapraszam.

Innisfree, It's real squeeze mask - Manuka Honey
Tej maski byłam najbardziej ciekawa. Koreańska marka Innisfree strasznie mnie kusiła od dłuższego czasu i dlatego co zamówienie staram się coś wybrać z ich asortymentu. W tym przypadku trafiło na maseczkę z serii It's real squeeze. Co ciekawe ta seria dodatkowo jest podzielona na trzy formuły, wodną, kremową oraz esencje. Wersja z miodem manuka zalicza się własnie to do tych ostatnich i jej działaniem się odżywienie skóry, przez co ma być zdrowa i promienista. 

Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu
Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu

Sama płachta wykonana jest w 100% z celulozy, jest bardzo cienka i mocno nasączona przez co idealnie trzyma się twarzy. Nie ma tutaj problemu ze zjeżdżaniem maski z twarzy czy cieknięciem na ubranie. Spokojnie możemy cieszyć się relaksem przez 10-20 minut. Co jest dla mnie ważne? Zapach, niektóre z maseczek mają je tak intensywne, że chwila moment i ból głowy się pojawia. Z Innisfree nie ma takiego problemu, bardzo delikatny zapach, który jest tylko wyczuwalny w momencie zakładania maski. Z samym działaniem niestety jest średnio, poza porządnym nawilżeniem i ukojeniem skóry nie zauważyłam zupełnie nic. Maseczki miałam trzy i za każdym razem było to samo. 

Skin79, Animal Mask - For Dark Panda
Mam wrażenie, że maski tej firmy są najpopularniejsze na polskim rynku. Możemy na spokojnie je kupić chyba w każdym Douglasie i w niektórych drogeriach internetowych. Z serii zwierzakowej miałam kota, małpę i właśnie pandę. Ciężko mi stwierdzić która z nich była najlepsza bo według mnie każda z nich jest dość przeciętna. Wersja z uroczą pandą ma za zadanie rozjaśnić naszą skórę, nawilżyć oraz poprawić naszą barierę lipidową. Nie zawiera parabenów.

Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu

Co zauważyłam przy jej stosowaniu? Maseczka jest mocno perfumowana i piekła mnie w okolicach nosa. Ma zdecydowanie za małe otwory na oczy i usta co może powodować łzawienie oczu. Plusem jest mocne nawilżenie, oraz ilość esencji, która zostaje w opakowaniu. Spokojnie można pokryć szyję oraz dekolt aby i one dostały dawkę odżywienia. Jeśli chodzi o zaczerwienienia, to nadal niestety były widoczne. Obecność witaminy B3 w składzie na nie nie pomogła.

Skład: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Niacinamide, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, Nelumbo Nucifera Seed Extract Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Extract Trehalose, Betaine, Allantoin, Citric Acid, Hydrowpropyl MethytoAr lose, Potassium Sorbate, Acacia Senegal Gum, Peat Water, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, PEG-60 Hydrogenatec Castor Oil, Tromethamine, Acrylates/CIO-30 AIM Acrylate Crosspolymer, Ethyihexyiglycerin, Disodium EDTA. Fragrance, 1,2-Hexanediol

Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu
Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu

Etude House, 0.2 Therapy Air Mask - Collagen
Tak, to czas na mojego ulubieńca. Zamówiłam maseczki z Etude House zupełnie w ciemno na Jolse, z racji na ich dość niską cenę (trzy sztuki kosztują mniej niż $4). Do wyboru mamy aż 15 rodzajów, na swoją pierwszą próbę wybrałam kolagen, który ma ujędrniać skórę. Niedawno trafiła do mnie też wersja z truskawką, zieloną herbatą i jagodą. Jestem mega ciekawa jak się spiszą. 

Sama nazwa tej serii wskazuje nam grubość płachty, która ma tylko 0.2 mm przez co nasza skóra może spokojnie oddychać. Esencja ma lekko biały odcień  i przyjemny delikatny zapach, który pochodzi z naturalnych olejków eterycznych. Tutaj pomimo iż otwory są ciut za małe, oczy zupełnie nie są podrażniane. Maski od Etude House zawierają system 7 Free, czyli nie zawierają sztucznych barwników, sztucznych perfum, oleju mineralnego, oleju silikonowego, trietanoloaminy, mocznika imidazolidinylu oraz poliakrylamidu. Jest to tak naprawdę pierwsza maska, która od pierwszego użycia zadziałała na moja skórę tak jak zapewnia producent. Twarz była dobrze nawilżona, a policzki wraz linią żuchwy były lekko napięte. 

Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu
Z wizytą w Azji | Etude House, Innisfree, Skin79 i A'Pieu

A'PIEU, Milk One Pack - Chocolate
Czy te maseczki nie wyglądają uroczo? To moja pierwsza myśl gdy je zamawiałam, małe kartonowe pudełka na mleko. Zauważyłam niedawno, że można je dostać na Minti Shop w cenie 13 zł za sztukę. Niestety nie jest to najlepsza cena, gdy na Jolse za trzy sztuki płacicie $5. Dostępnych jest tylko 6 wersji, ale moim zdaniem każda z nich brzmi ciekawie, kawa, kokos, a może truskawka? Do mnie trafiła cudownie pachnąca czekolada (która pachnie jak bounty). 

Milk One Pack zawiera w składzie pełnotłuste mleko, które ma usuwać martwy naskórek oraz dodawać blasku naszej skórze. Płachta jest bardzo mocno nasączona i tutaj trzeba niestety uważać przy nakładaniu aby się nie pochlapać. Nawet po 40 minutach maska nadal była mokra. Ma idealne wręcz otwory na usta i oczy ale potrafi delikatnie wchodzić na włosy. Jedyna rzecz, która mnie denerwowała to opakowanie, strasznie ciężko jest je otworzyć. Zdarzyło mi się rozlać trochę esencji przy rozrywaniu. Na działanie nie mogę narzekać, skóra była mega ukojona i nawilżona - czyli tak jak deklaruje producent. 




Tak prezentują się dzisiejsze maseczki. Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam Wam przy wyborze tych właściwych. Jak widzicie te najtańsze czasami okazują się być najlepszymi. Dajcie znać czy któreś z maseczek znacie, a może planujecie jakieś zakupić? Czekam na Wasze komentarze.
Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.