Lifestyle | Kilka słów o samoakceptacji lub jej braku.

poniedziałek, 26 marca 2018
Lifestyle | Kilka słów o samoakceptacji lub jej braku.
Cześć wszystkim! Od kilku tygodni chodził mi po głowie pomysł aby zacząć pisać dla Was trochę głębsze wpisy. Zapytałam Was w ankiecie na Instagramie czy chciałybyście abym stworzyła wpis o samoakceptacji, o dziwo wiele z Was powiedziało tak. Mam nadzieję, że ten post potraktujecie z przymróżeniem oka, ponieważ raczej nie jestem osobą, która lubi się uzewnętrzniać publicznie. Pamiętajcie też, że dziś przedstawię Wam moje podejście do tego tematu i co ile głów to tyle opinii.

Polub siebie, zaakceptuj swoje wady, ciesz się życiem 
W dzisiejszych czasach dużo się mówi o samoakceptacji czy samorozwoju. Większość tekstów poświęcona tym tematom jest ogólnikowa i czasami ciężko coś pozytywnego z tego wyciągnąć. Nie wiem jak Wy, ale mnie powoli zaczynają dobijać teksty typu "Jesteś piękna, polub siebie czy zaakceptuj swoje wady". Wiele z artykułów o tym nie wyjaśnia jak naprawdę się za to zabrać. Dodatkowo gwoździem do trumny bywają w tych samych pismach teksty o ćwiczeniach, dietach i ostatnio modnych detoksach - hipokryzja. Nie oszukujmy się, przy całej tej otoczce akceptowania siebie, nadal istnieją nierealne kanony piękna czy styl życia jakim mamy się kierować.

Lifestyle | Kilka słów o samoakceptacji lub jej braku.
Dziś sama bym musiała nazwać się hipokrytką gdybym Wam napisała, że się w pełni akceptuję i lubię. W tym roku kończę 28 lat i niestety raczej nie spodziewam się szybkiej zmiany tego stanu. Jest tak, ponieważ nie chcę akceptować swoich wad tylko chcę je zmienić. Pewnie gdybym Was zapytała czy siebie akceptujecie to większość odpowiedziałaby niestety podobnie. My kobiety wybitnie umiemy same siebie dołować i rozdrapywać rany. Problem z wymienieniem swoich zalet? No tak bo wad to ja mam tyle, że szkoda gadać. Czasami mam też wrażenie, że młode dziewczyny prześcigają się w tym która ma ich więcej.

Myślę, że poza naszym myśleniem kluczem do samoakceptacji są ludzie, który są wokół nas. To oni są naszym wsparciem w gorszych chwilach, tak najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie. Sama staram się odgradzać od osób które mają nam mnie zły wpływ. Nie mam tu na myśli tylko namawiania na alkohol, przestępstwo czy narkotyki. Każda z nas ma swój rozum ale chyba nie ma nic gorszego kiedy same przechodzicie gorsze chwile, bądź chcecie się do czegoś zmotywować, a ludzie wokół Was wytwarzają same negatywne emocje.

Lifestyle | Kilka słów o samoakceptacji lub jej braku.
Dzieciństwo nas kształtuje
Skąd się u mnie wziął brak akceptacji siebie? W sumie wszystko zaczęło się gdy byłam w przedszkolu, już wtedy niektóre dzieci dały mi nieźle popalić i przezywały mnie. Potem przyszedł czas podstawówki, gimnazjum i liceum. Jak możecie się domyślić wyzwiska nadal się ciągnęły, najgorsze chyba było to, że tylko raz ktoś stanął w mojej obronie i była to moja ówczesna przyjaciółka. Zero reakcji ze strony nauczycieli. A co dokładnie było tematem wyśmiewania? Nie tylko moja waga ale i strój czy nawet muzyka jakiej słuchałam.

To wszystko ukształtowało mnie i pozostało do teraz. W czasach gimnazjalnych niestety dopadła mnie depresja, która do tej pory się za mną ciągnie. Wahania nastrojów, myśli samobójcze czy właśnie brak akceptacji samej siebie. Jak widzicie na Instagramie czy nawet tutaj na blogu, raczej staram się pokazywać Wam moją wesołą stronę i tego będę się trzymać. Niestety gdy jesteśmy dziećmi kształtują się w nas pewnie zachowania, które ciężko zmienić w życiu dorosłym. Ja do tej pory mam problem ze spotykaniem nowych osób, wyrażaniem swojej opinii czy kontaktem fizycznym.

Lifestyle | Kilka słów o samoakceptacji lub jej braku.
Jest nadzieja dla wszystkich
Nie chcę Was zostawiać z tym smutnym akcentem i opowiem Wam czego moje przeżycia mnie nauczyły. Może wtedy i Wy usiądziecie na spokojnie i docenicie to kim jesteście, albo będzie to dla Was motywacja do zmian. Gdy tylko otoczyłam się odpowiednimi osobami nagle okazało się, że nie jestem cichą myszką i mam dość mocny charakter, który zawsze gdzieś ukrywałam bo bałam się oceny. O moim temperamencie na pewno może Wam opowiedzieć mój K czy moja mama. 

Z racji tego jak ja byłam traktowana to staram się pomagać ludziom, dzięki temu odczuwam satysfakcje i czuję, że zrobiłam coś dobrego - karma do nas wraca. Okazuje się też, że przez bycie wiecznie samotną dobrze sobie sama radzę. Co chwilę słyszę komentarze od mamy czy cioci, że są w szoku jak dobrze zorganizowana jestem i nie proszę o pomoc. Na pewno każda z Was może coś dobrego wyciągnąć z przykrych doświadczeń.


To chyba wszystko co chciałam Wam dziś powiedzieć. Dziewczyny, pamiętajcie, że nie liczy się tylko zdrowie fizyczne ale i przede wszystkim zdrowie psychiczne. Otaczajcie się dobrymi, życzliwymi ludźmi, wiem że w tych czasach trudno takich znaleźć ale wierzcie mi, że da się. Niektóre nasze wady z dojrzałością zamieniają się w zalety, więc nie warto się poddawać. Jeżeli macie jakieś pytania to zostawcie je w komentarzu albo napiszcie prywatnie. Zawsze Wam chętnie pomogę, poradzę i postaram się poprawić humor. Dajcie znać o czym chciałybyście przeczytać w przyszłości. 
Pozdrawiam


*Zdjęcia, które znajdują się w poście pochodzą ze strony Pexels.com.


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.