Z wizytą w Azji | Test maseczek w płachcie od It's Skin, Skin79 oraz Tonymoly

środa, 16 sierpnia 2017

Cześć wszystkim! Kolejna dawka kosmetyków azjatyckich już na blogu. Tym razem ponownie przedstawię Wam test maseczek w płachcie. To już trzeci post z tej serii na blogu i na pewno nie ostatni, ponieważ uwielbiam testować tego typu maseczki. Wiem jednak, że nadal są one nowością na naszym rynku i ciężko znaleźć odpowiednie dla nas. Tak więc zapraszam, jeśli interesujecie się koreańskimi produktami jak ja. 


It's Skin, The Fresh Sheet Mask
Postanowiłam że dziś zaczniemy od mojego odkrycia i zdecydowanie faworyta dzisiejszego zestawienia. To moje pierwsze spotkanie z maseczkami w płachcie marki It's Skin i już wiem że na pewno nie ostatnie. Sama płachta jest wykonana z grubszego materiału, dodatkowo jej wielkość jest dla mnie idealna. Nie musiałam się martwić o to, że zielona esencja pobrudzi mi włosy czy też o dziury na oczy i usta. 

Zapach to nic innego jak awokado, przyjemne i lekkie. Nic mnie w oczy nie szczypało. Co do samej esencji to przyznaję, że nie było jej dużo w opakowaniu, ale była mocno skoncentrowana w masce. Jej konsystencja była minimalnie gęstsza co powodowało że nic nie kapało i ściekało przy noszeniu maseczki. Po 25 minutach moja skóra była pięknie nawilżona, uspokojona i odżywiona. Dodatkowym jej plusem jest cena ponieważ kosztuje tylko 10 zł.


Skin79, All That Black Mask
Muszę przyznać, że to jedna z ciekawiej wyglądających maseczek, ponieważ jej płachta jest czarna. To wszystko dlatego że jest nasączona w całości pudrem węglowym, które jak wiemy świetnie działa na niedoskonałości naszej skóry oraz wydzielanie sebum. Przed użyciem tych masek bałam się że moja skóra będzie ściągnięta ponieważ tak najczęściej działają produkty z tym składnikiem. Na szczęście nic takiego się nie stało, a to wszystko dzięki witaminie B3 która wspomaga nawilżanie i poprawia naprawę zniszczonych komórek naszej skóry.



Płachta jest bardzo mocno nasączony i nawet po 25 minutach nadal jest w takim samym stanie jak przy nakładaniu. Zapach, no cóż, mógłby być przyjemniejszy ale nie ma tragedii. Jedyne do czego mogę się przyczepić to, że otwory na oczy mogłyby być większe bo są tak małe że oczy czasem szczypią. Nie ma tutaj efektu wow, ale myślę że jest to świetne rozwiązanie dla posiadaczek skóry problematycznej. Wszelkie moje stany zapalne były uspokojone i rozjaśnione. Pory na policzkach minimalnie ściągnięte. Maseczkę możecie kupić stacjonarnie w perfumerii Douglas za 16 zł. 




Tonymoly, I'm Real Rice Mask 
Maseczek tej koreańskiej marki byłam bardzo ciekawa ponieważ jako pierwsze pokazały się w perfumerii Sephora w cenie 20 zł. Kilka miesięcy temu udało mi się ją jednak znaleźć w TK Maxxie za niecałe 13 zł. Oczywiście że musiałam ją zakupić. Opakowanie bardzo do mnie przemawia, mamy pokazane co jest głównym składnikiem oraz jakie jest działanie produktu. Ekstrakt z ryżu który znajduje się w produkcie ma nawilżyć, odżywić oraz uelastycznić naszą skórę. Dodatkowo maseczka ma działać rozjaśniająco. 

Esencja maseczki ma barwę lekko mleczną i jest jej również mało w opakowaniu jak w przypadku It's Skin. Zapach jest bardzo przyjemny i delikatny, lecz ponownie mamy tutaj problem z za małymi otworami. Jedyny plus tego to ilość materiału pod nosem, jest dość duża i w końcu przykrywa całą skórę. Po 30 minutach płachta była już sucha ale w trakcie noszenia odczuwałam dyskomfort ponieważ moja wrażliwa skóra w okół nosa mnie piekła. Dało się to przeżyć ale pierwszy raz takie coś mi się przydarzyło przy maseczkach w płachcie.  Efekt po to rzeczywiście bielsza i nawilżona skóra, ale nic więcej. Jej cena jak już wspomniałam to 20 zł w Sephorze, ale widziałam w drogeriach internetowych, że można ją zakupić za 18 zł. Oczywiście polecam Wam je kupić na Jolse, gdzie za cały zestaw masek zapłacicie około 40 zł



To już wszystkie maseczki na dzisiaj, jak widzicie cena nie idzie w parze z działaniem i It's Skin spisała się najlepiej. Jestem ciekawa czy miałyście już okazję testować te marki bądź nawet te maski które i ja. Dajcie znać w komentarzach. Chciałabym Was również zaprosić do konkursu, który właśnie się odbywa na moim fanpage'u na FB. Do wygrania jest zestaw 4 najnowszych pomadek marki Moov * klik *.
Pozdrawiam


24 komentarze

  1. Na moją mieszaną cerę super by była ta czarna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie dwiema maskami - węglową ze Skin 79 i tą z It's skin 😀 Ostatnio rzadko nakładam na twarz płachty, a fajnie się u mnie sprawdzają, więc powinnam do nich od czasu do czasu wracać 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz przerwę od płacht bo muszę zużyć klasyczne maseczki, a trochę mi się ich nazbierało :P.

      Usuń
  3. uwielbiam koreańską filozofię dbania o cerę, a te maseczki znam doskonale, są rewelacyjne! Zwłaszcza All that black :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się cały czas testować ich produkty, na szczęście większość z nich mi się świetnie spisuję :D

      Usuń
  4. Ta z awokado kusi. Natomiast czekam na cały zestaw z Tony Moly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi się pewnie zejdzie za nim zużyję cały zestaw, ale postaram się co jakiś czas wrzucić kilka recenzji ;).

      Usuń
  5. Z Azjatyckich maseczek w płachcie miałam możliwość poznać tylko te od Skin79, ale nie było wśród nich tej czarnej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skin79 ma trochę tych maseczek większość z nich mi się świetnie spisywała :).

      Usuń
  6. uwielbiam azjatyckie maski w płachcie, mam ich całkiem spory zapas :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że ta pierwsza z awokado sprawdziłaby się u mnie najlepiej :) Ale z wyglądu kusi mnie czarna :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam tą czarną maskę i nie była zła ale na pewno skuszę się na tą z awokado:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie osobiście kupuje maska z Awokado, a po Twoim opisie to już wiem, że na 100% po nią sięgnę. Muszę tylko się zorientować gdzie najlepiej ją kupić, żeby nie przepłacić - jakieś rekomendacje? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtaniej oczywiście wychodzi na Jolse, ale ja swoją kupiłam akurat na Minti żeby wypróbować :)

      Usuń
  10. Chyba najbardziej zaciekawiła mnie pierwsza, nie wiem czemu do skin 79 mam jakiś awers :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skin79 akurat mi kojarzy się z jakąś tanią marką ale nie znam się w 100% :P

      Usuń
  11. miałam raz maskę w płachcie, ale chyba wolę kupić zwykłą maseczkę, bo wychodzi korzystniej cenowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u nas te maski w płachcie są strasznie drogie, w porównaniu do zwykłych w saszetkach :/.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.