Monday Post | Bell, Aqua Jelly Make-up - drogeryjne odkrycie?

poniedziałek, 28 maja 2018
Hej wszystkim! Jak wiecie jestem maniaczką podkładową i na te produkty zostawiam najwięcej wypłaty. Wiele lat temu zraziłam się do podkładów drogeryjnych ponieważ nigdy nie mogłam dobrać koloru albo coś nie grało z formułą. Kilka miesięcy temu postanowiłam jednak zaryzykować i zakupiłam całkowicie w ciemno podkład Bell, Aqua Jelly Make-up. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć jak przebiega nasza relacja i czy przekonam się do podkładów z niższej półki. 

Gama kolorystyczna i konsystencja
Podkład dostępny jest w trzech kolorach 01 Light Porcelain, 02 Light Sandbeige (najmocniej wpada w żółte tony) oraz 03 Creamy Natural. Z doświadczenia wybrałam najjaśniejszy odcień ponieważ, jasne podkłady nigdy tak naprawdę nie są jasne. Z odcieniem trafiłam idealnie, jeśli któraś z Was ma podobną neutralną jasną karnację to śmiało kupujcie 01, plus za to że nie oksyduje. Konsystencja zupełnie nie przypomina galaretki jak zapewnia nas producent. Jest rzeczywiście lekka i przyjemnie się ją rozprowadza ale nie wiem czemu ją tak porównali.

Buteleczka wykonana jest z dobrej jakości przeźroczystego plastiku, dzięki czemu wiemy ile zużyliśmy produktu i jaki ma odcień. Dopiero po wzięciu go w rękę zdajemy sobie sprawę, że nie jest to szkło. Pompka typu Air-less zapewnia nam ograniczony dostęp produktu do powietrza. Swoją sztukę zakupiłam na promocji w Rossmannie za jakieś 17 zł, jednak jego regularna cena to 36,99 zł za 35 ml.

Krycie i wykończenie
Aqua Jelly Make-up to podkład dla dziewczyn, które poszukują lekkiego do średniego krycia. Jeśli macie przebarwienia bądź lubicie trochę mocniejszy makijaż, to niestety nie jest to wybór dla Was. Na szczęście dobrze współpracuje z korektorem, dzięki czemu można co nieco przykryć bez obawy, że podkład nam się zetrze. Producent pisze na opakowaniu, że ma być to podkład lekko matujący i rzeczywiście z początku taki jest. Po nałożeniu skóra wygląda zdrowo, jej koloryt jest wyrównany, jednak po 3 godzinach baza już zaczyna nam się wyświecać i to dość mocno. Efekt tego lekkiego matu utrzymuje nam się tylko przez godzinę od nałożenia. Konieczne jest odciśnięcie i ponowne przypudrowanie.

Dla kogo?
Propozycję Bell przypisałabym do dziewczyn z cerą normalną w kierunku suchej. Gdzie nie bardzo mamy przebarwienia czy niedoskonałości, które chcemy przykryć. Niestety jest to podkład, który musimy w ciągu dnia poprawiać, bo bez tego jesteśmy świecącą kulą dyskotekową. Odcienie sugerują nam bardziej cerę neutralną bądź ciepłą więc zimna karnacją niekoniecznie będzie zadowolona. Czytałam że dziewczyny z większymi porami zauważyły, że lubi w nie wchodzić.

Myślę, że jak na podkład drogeryjny jest on dość wymagający i czasami więcej z nim zachodu niż pożytku. Sięgam po niego w dni wolne od pracy, gdzie makijaż mam mieć tylko na kilka godzin. Dla mnie ogromnym jego plusem jest kolor oraz lekka konsystencja. Jestem osobą, która nie lubi ciężkich podkładów i raczej cerę mam w dobrym stanie. Jednak wiem, że już raczej po niego ponownie nie sięgnę gdy dobije dna.


Tak prezentuje się moja próba powrotu do podkładów drogeryjnych. Jak same widzicie Bell, Aqua Jelly Make-up nie do końca się sprawdził ale jest mała iskierka nadziei, że producencie produkują bardziej naturalne odcienie. Jestem ciekawa czy Wy miałyście okazję go używać, albo macie w planach go zakupić? Dajcie znać w komentarzach. 
Pozdrawiam


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.