Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2

czwartek, 10 maja 2018
Hej wszystkim! Witam się z Wami w czwartek postem maseczkowym. Dziś odwiedzimy Azję, gdzie przedstawię Wam kolejną odsłonę masek w płachcie I'm real od Tonymoly. Możecie się spodziewać, że pojawi się jeszcze jeden taki wpis, ale myślę że będzie to raczej czerwiec czy nawet lipiec. Powiem Wam, że mam tyle masek do zrecenzowania, że nie wiem kiedy ja to wszystko dla Was napiszę. No dobra, żeby nie przedłużać zapraszam Was do dalszej części. 

Tonymoly, I'm real Red Wine
Na pierwszy ogień postanowiłam przedstawić Wam najciekawszą maskę, czyli wersję z czerwonym winem. Sama nie jestem fanką tego trunku, ale sam pomysł mnie bardzo zaciekawił. Głównym jej zadaniem ma być zwężanie porów, więc myślę że powinna się dobrze spisać po uprzednim zastosowaniu maski oczyszczającej. Gdy przyjrzałam się składowi to byłam w szoku, ponieważ ekstrakt z czerwonego wina znajduje się dość wysoko i perfumy są na ostatnim miejscu. Generalnie jest to jedna z lepszych masek z serii I'm real, więc warto się nią zainteresować.

Zapach esencji jest delikatny ale przyjemny - nie waliło starym winem. Dopiero gdy nałożymy ją na twarz to poczujemy lekki aromat alkoholowy. Wersja z winem o dziwo najszybciej wyschła mi na twarzy, ponieważ już po 10 minutach mogłam ją spokojnie ściągać. Efekt po przyjemnie mnie zaskoczył ponieważ skóra aż promieniała. Dodatkowo pory rzeczywiście były mniej widoczne, ale o dziwo z prawej strony twarzy mniej niż z lewej. 

Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2
Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2
Tonymoly, I'm real Tomato
W ofercie tej koreańskiej marki możemy znaleźć więcej produktów z motywem pomidora, np. maseczkę wybielającą, całonocną oraz balsam do ust z filtrem przeciwsłoneczny. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z zastosowaniem pomidora w kosmetyce więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Według producenta maska ma skórę rozświetlać i wygładzać. Początek składu jest prawie identyczny jak pozostałych masek, ekstrakt z pomidora znajduje się mniej więcej w połowie i plus za brak oleju mineralnego. 

Jeśli jesteście fankami zapachów warzywnych to ta maska jest dla Was ideałem. Po otwarciu przenosimy się prosto do warzywniaka. Płachta ma idealne wymiary oraz otwory na oczy i usta, tylko trzeba uważać przy nakładaniu bo są one dość delikatne i łatwo je rozerwać. Samo działanie pomidora było średnie, maska lekko nawilżyła skórę i ukoiła zaczerwienienia koło nosa. 

Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2
Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2
Tonymoly, I'm real Pomegranate
Zawsze ciekawiły mnie produkty z granatem ponieważ ma on świetne działanie na naszą skórę, m.in uelastycznia ją, jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym i wspomaga produkcję kolagenu. Granatowa wersja głównie ma się zająć jędrnością naszej skóry, ale może lepiej by działała gdyby ekstrakt z tego owocu był ciut wyżej. Całe szczęście, że perfumy znowu grzeją ostatnie miejsce.

Co mnie trochę zdziwiło to zapach, ponieważ maska pachnie bardziej jabłkami niż granatem. Dodatkowo jest bardzo mocno nasączona i cieknie po szyi. Po 20 minutach nadal materiał nadal był mokry ale zauważyłam, że skóra na policzkach jest zaczerwieniona. Na szczęście po chwili to podrażnienie zniknęło. Maska dobrze nawilżyła skórę i rzeczywiście była lekko zliftingowana, jednak takie same efekty uzyskamy masażem z olejkiem i efekt będzie się dłużej trzymał.

Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2
Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2
Tonymoly, I'm real Makgeolli
Myślę, że większość może nie kojarzyć czym jest Makgeolli. Jest to nic innego jak tradycyjny koreański alkohol na bazie ryżu. Co ciekawe napój ten podaje się schłodzony w butelce bądź w misce w chochlą. Maseczka ma wyrównywać koloryt skóry oraz pozostawić ją rozświetloną. Skład niestety nie powala na kolana ponieważ mamy tutaj olej mineralny na trzecim miejscu, co może spowodować pojawienie się małych nieprzyjaciół. 

Zapach jest dość specyficzny ponieważ rzeczywiście pachnie alkoholowo z dodatkiem mleka. Płachta o dziwo jeszcze jeszcze mocniej nasączona esencją niż pozostałe wersje, które miałam i dodatkowo jest miększy w dotyku. Samo działanie niestety było dość kiepskie ponieważ maska nie zrobiła nic poza nawilżeniem mojej skóry. Miałam duże nadzieje, że chociaż ukoi moje zaczerwienienia ale niestety. 

Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2
Z wizytą w Azji | Tonymoly, I'm real - recenzja maseczek w płachcie cz. 2



Jak widzicie dzisiejszy zestaw masek spisał się o wiele lepiej niż te z poprzedniego posta. Jednak nadal nie ma zachwytu i efektu wow. Jestem ciekawa czy miałyście te wersje i jak one się u Was sprawdziły? Macie jakiś ulubiony składnik, którego poszukujecie w maskach w płachcie? Czekam na Wasze komentarze.
Pozdrawiam


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.