DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost

czwartek, 21 czerwca 2018
DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost
Cześć wszystkim! Jak widzicie po tytule, dziś czas na denko. Przyznaję się, że zdjęcia zrobiłam ponad tydzień temu, ale tak mi się nie chciało zabierać za opisy produktów. O ile przyjemnie mi się zużywa produkty to potem nie dość, że ciężko mi ułożyć jakąś ładną kompozycję to później pół dnia opisuję kosmetyki. Wiem, jednak że wpisy z zużyciami cieszą się u mnie popularnością dlatego nadal je kontynuuję. Przygotujcie się na dużą dawkę recenzji!

Lirene, Płyn micelarny z Minerałami Morza Martwego.
To moja mała odskocznia od różowego płynu micelarnego Garniera. Micel Lirene był mocnym średniakiem, o ile dobrze domywał makijaż twarzy to z zwykłymi tuszami do rzęs różnie sobie radził. Zdarzyło mi się niestety wstać z pandą pod okiem. 

Pai, Camelia & Rose Gentle Hydrating Cleanser 
Idealna opcja dla dziewczyn z cerą suchą, bardzo suchą i wrażliwą. Ten kremowy żel do oczyszczania twarzy jest mega delikatny, ale przy tym dobrze domywa skórę z resztek makijażu. Jego jedyny minus to wydajność, niestety kończy się po 1,5 miesiąca i tyle. Na blogu znajdziecie jego recenzję. 

Pai, Chamomile & Rosehip Calming Day Cream
Kolejny produkt Pai to krem, który niestety już tak bardzo mnie nie zachwycał. Dobrze nawilżał, ale miał straszne problemy z rozsmarowywaniem się i wchłanianiem w skórę. Nie dogadywał się z większością moich serum. Plus za to, że marka nie testuje na zwierzętach i ich kosmetyki są wegańskie.

DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost
Kiehl's, Ultra Facial Cream
Już drugi raz miałam okazję używać tego kremu od Kiehl's. Maleństwo znajdowało się w kalendarzu adwentowym i w sumie się ucieszyłam. Lekka konsystencja przy tym bardzo dobre nawilżenie. Używałam go rano pod makijaż i nie mam do niego zastrzeżeń. Jest to też jeden z tańszych produktów tej marki.

Rival de Loop, Tonik odżywczy
Kupiłam go w tamtym roku na wyjazd całkowicie w ciemno. Muszę jednak przyznać, że dobrze mi się go używało. Jest bardzo wydajny i przejechał ze mną pół Polski. Zdarzało mi się nim zmywać makijaż oczu i nie szczypie. 

Franck Provost, Szampon i maska Oleo Supreme
O tym duecie opowiem Wam krótko, ponieważ planuję wpis o całej serii. Oba produkty okazały się być mega przeciętne. Szampon zupełnie się u mnie nie sprawdził, był wodnisty i wysuszał mi głowę. Maska bardziej przypominała lekką odżywkę, raz działała jak powinna, a za drugim razem wielkie rozczarowanie. 

Hagi, Scrub do ciała 
Swoją przygodę z tą marką postanowiłam rozpocząć od peelingu do ciała. Długo nie mogłam się zdecydować na konkretny zapach i koniec końców wybór padł na gałkę muszkatołową i cynamon. Piękny korzenny zapach idealnie mi się sprawdzał w chłodniejsze miesiące. Scrub ma dobrą grubość, nie podrażnia skóry i co najlepsze, po jego użyciu mogłam nie używać balsamu. W zapasie mam jeszcze wersję z olejkiem konopnym. 

DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost
Kiehl's, Calendula Deep Cleansing Foaming Face Wash
Kolejna miniaturka, którą znalazłam w kalendarzu adwentowym Kiehl's. Z tonikiem z tej serii bardzo się lubiłam, niestety żel był zdecydowanie za mocno oczyszczający dla mojej skóry. Myślę, że polubią się z nim tylko cery mieszane w kierunku tłustej i tłuste. Niewielką ilość produktu nakładałam na wilgotne dłonie i tworzyłam pianę, którą nakładałam na twarz. Żel nie podrażniał oczu, tylko okropne było to ściągnięcie. Brrr...

L'Biotica, Biowax - Regenerująca maska do włosów
Maseczki z Biowaxu bardzo lubię, zauważyłam jednak że moje włosy bardzo szybko się do nich przyzwyczajają i efekt pod koniec opakowania już jest taki sam jak na początku. Zupełnie nie wiem czemu tak się dzieję bo nie używam masek przy każdym myciu. Wersja limitowana z japońską wiśnią i mlekiem migdałowym tak samo działała. Włosy po niej były miękkie i sypkie ale efekt ten nie pojawiał się za każdym razem. Miała ona też w sobie zatopione drobinki (chyba była to witamina E?), które czasem ciężko było zmyć. Ogromnym jej plusem był przepiękny zapach, które chwilę się utrzymywał.

Isana, Żel pod prysznic Coconut Water
Żel kupiłam po filmiku Olgi i przepadłam. Cudowny zapach mango i kokosa całkowicie zawładnął moją łazienką. Niestety bardzo szybko przez to się skończył, a obecnie jest wyprzedany w moim Rossmannie. 

DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost
The Body Shop, Petal-Soft Gel Toner
O tym toniku niedługo będziecie mogły poczytać na blogu. Otrzymałam go od marki w ramach nagrody konkursowej. Z początku był ok, ale potem zaczął mnie szczypać w twarz. Zużyłam go jako podkład pod olej na włosy i do tego spisał się rewelacyjnie. 

Evree, Różany tonik do twarzy
Tonik z Evree drugi raz się pojawił w mojej łazience, tym razem jednak w roli podkładu pod olej na włosy. Dzięki tej metodzie w końcu moje włosy wyglądają rewelacyjnie po olejowaniu. Są mega miękkie, błyszczące i nawilżone. Jeśli jeszcze nie próbowałyście to serdecznie polecam. 

Your Natural Side, Hydrolat lawendowy
Moje pierwsze spotkanie z hydrolatami i to jeszcze z lawendą. To maleństwo otrzymałam do zakupów na Ecocudach i powiem Wam, że bardzo się z nim polubiłam. Zapach może nie był rewelacyjnie ale ładnie koił i uciszył moje zmiany na twarzy. Dodatkowo oczywiście nawilżył skórę. 

Alverde, Masło do włosów z olejkiem z awokado
O tym kosmetyku opowiadałam Wam niedawno w poście z podsumowaniem miesiąca. Moje włosy bardzo się polubiły z tym masłem i na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie. Fajnie można je mieszać z olejkami i dzięki temu efekt po jest jeszcze lepszy. Włosy mocno nawilżone, miękkie i mniej spuszone. Jest to raczej opcja dla dziewczyn z grubszymi i średnimi włosami. 

Evree, Odżywczy krem do rąk
Kremy do rąk od Evree bardzo lubię i zazwyczaj je kupuje aby nosić do torebki. Poręczna tubka, dobre nawilżenie i fakt, że szybko się wchłaniają sprawia, ze na bank kupię ponownie. Często można je dostać na promocjach.

DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost
Yves Rocher, Botanical Scrub
Przez pierwszy miesiąc używałam tego peelingu do twarzy i spisywał się nieźle. Jednak powoli zaczynało męczyć mnie jego używanie ponieważ ciężko było się pozbyć drobinek z twarzy. Na ciele sprawdzał się o wiele lepiej i nawet myślę o zakupie pełnowymiarowego opakowania. 

Ziaja, Zimowy krem do rąk
W moim mieszkaniu kremów do rąk jest mnóstwo. Jeden przy łóżku, drugi na biurku i trzeci w łazience. Opakowanie z pompką oczywiście zagościło przy komputerze. Krem ma lekką konsystencję jednak potrzebuje chwili na wsiąknięcie w skórę. Ma do tego przyjemny, lekko korzenny zapach. Opakowanie jest mega wydajne, wystarczyło mi na dobre pół roku systematycznego używania. 

Biolove, Wash&Scrub Body Mousse
O tym produkcie mówiłam Wam na moim Instastories ale jeśli nie widziałyście to już opowiadam. Jest to połączenie peelingu z pianką myjącą do ciała. Niby delikatne drobinki ale potrafią fajnie złuszczyć skórę przy tym myjąc ją. Fajna opcja na wyjazdy i dla osób, które lubią delikatne zdzieraki. Zapach smoczego owocu był mega przyjemny, lekko słodki i przy tym kwaśny. 

DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost
Balea, Żel pod prysznic
Rodzinne opakowanie żelu było w naszej łazience dobre 3 miesiące i muszę przyznać, że czekałam aż się skończy. Zapach był mocno średni, trochę taka multiwitamina ale za to jaki wydajny. Koniec końców dolewałam go trochę do prania. 

Lancome, Maseczka Energie de Vie
Miniaturka maseczki była dołączona do zestawu z emulsją Energie de Vie. Maska miała dziwną silikonowo-żelową konsystencję. Miałam wrażenie, że tylko siedzi na twarzy i nic nie robi. Zdecydowanie nie polecam bo po prostu szkoda na nią kasy.

Rituals, Balsam Ritual od Dao
Kwiecień jak i maj należał do balsamów do ciała. Już dawno nie miałam do czynienia z tą formą nawilżaczy skóry. Balsam od Ritual miał piękny delikatny zapach, który nie podrażniał skóry nawet po depilacji. Szybko się wchłaniał tylko niestety poziom nawilżenia nie był satysfakcjonujący. O ile masła stosuję raz na dwa dni, tak ten balsam mogłabym spokojnie smarować dwa razy dziennie. 

DENKO | Późne zużycia kwietnia i maja - Hagi, Kiehl's, Franck Provost
Marc Jacobs, Tusz do rzęs Velvet Noir
To chyba najdroższy tusz jaki miałam okazję używać, na szczęście okazał się być bardzo dobry. Pięknie pogrubiał rzęsy, przy tym ich nie sklejał. W końcu byłam zadowolona z wyglądu moich rzęs. Po 2,5 miesiącach zaczął się osypywać i podrażniał moje oczy. 

Pat&Rub, Masło do demakijażu
Wybaczcie to masełko ktoś mi polecał ale zupełnie nie pamiętam kto. Kupiłam je wieki temu na wyprzedaży w Sephorze i dopiero rozpoczęłam używać gdy termin przydatności zbliżał się ku końcowi. Fajna treściwa pasta, która przy kontakcie z naszymi dłońmi zamienia się w olejek. Ja zdecydowanie wolałam używać tego do demakijażu twarzy, a nie oczu ponieważ potrafił tworzyć mgłę i czułam po prostu dyskomfort. 


Jak widzicie trochę tych zużyć wygenerowałam w kwietniu i maju. Do tego było sporo masek w płachcie i kilka próbek, które zużyłam na wyjeździe. Myślę, że czerwiec i lipiec będzie podobny bo już dwa dni po zrobieniu zdjęć do torby z denkiem wylądowały trzy produkty. A jak u Was z zużyciami ostatnio? Dajecie radę czy męczycie się z czymś? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.