Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieu

poniedziałek, 10 września 2018
Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieu
Hej wszystkim! Niby dziś poniedziałek i powinien pojawić się wpis z serii Monday Post, ale już dawno nie pisałam o maskach w płachcie. Tym razem postanowiłam przetestować cztery sztuki, które możecie dostać w drogerii Rossmann. Koreańską markę A'pieu trochę znam, ale do tej pory miałam okazję testować tylko jedną maseczkę od nich więc tym bardziej byłam ciekawa. Aby nie przedłużać, zapraszam!


A'Pieu. Sweet Banana Sheet Mask
Bananowa maseczka poszła jako pierwsza w ruch. Jeśli dobrze pamiętam to z tej serii możecie jeszcze zakupić wersję brzoskwiniową i grejpfrutową, ale gdy ja robiłam swoje zakupy to ostał się tylko banan. Opakowanie dość proste bez zbędnych rysunków i z tyłu wszystko ciekawie opisane. Maska skierowana jest do skóry suchej i matowej, dodatkowo znajdziemy w niej jeszcze miód, hydrolizowaną elastynę oraz kolagen. Muszę przyznać, że skład nie jest najgorszy.

Po otwarciu czujemy delikatny zapach sztucznego banana, który zostaje z nami przez cały czas aż do zdjęcia maseczki. Materiał jest trochę grubszy ale nie ma problemu z trzymaniem się twarzy. Po 20 minutach maska zaczęła wysychać na brzegach więc czas ją zdjąć. Efekt po to dobrze nawilżona skóra i tak właściwie to tyle. Faktycznie ten stan utrzymywał się przez kolejny dzień ale szkoda, że nie zauważyłam nic więcej.

Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieu
A'Pieu, Sweet Manuka Honey House Mask
Kolejna maska i znowu mamy tutaj miód. Muszę przyznać, że maski z tym składnikiem wyjątkowo mnie nie zachwycają ale dziwnym trafem zawsze je mam w swojej kolekcji. Urocze opakowanie już bardziej może cieszyć oko i sam materiał maski jest dość ciekawy ponieważ ma tłoczenie w plastry miodu i drobinki. Jak możecie się domyślić po zdjęciu maski, te świecidełka są z nami aż do umycia twarzy co moim zdaniem jest słabym pomysłem. Jak poprzednio materiał jest dość sztywny ale tutaj miałam problem z dokładnym nałożeniem bo było za mało esencji w opakowaniu.

Po 15 minutach moja skóra jednak się polepszyła. Koloryt wyrównany, skóra nawilżona i ukojona. Jednak przez to, że materiał jest dość specyficzny to nie mogę jej polecić. Tutaj również skład nie jest zły, mamy tak samo miód, hydrolizowany kolagen i elastynę, ekstrakt ze słonecznika oraz gruszki.

Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieu
Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieu
A'Pieu, Icing Sweet Bar Sheet Mask Melon
Te maseczki widziałam już kilka razy na Jolse i cały czas mnie kusiły przez swoje opakowanie. Urocze lody i tym bardziej ciekawe składniki, typu melon czy ananas. W tym przypadku materiał jest już trochę cieńszy ale nadal dość sztywny. Po wyjęciu maski, esencja aż ścieka więc uważajcie. Zapach z początku typowo melonowy ale na twarzy bardziej wyczuwałam jakąś cytrynę. Czy maseczka ukoiła i odżywiła moją twarz po 20 minutach? Nie do końca, skóra jest bardzo dobrze nawilżona, odżywiona ale nadal widzę zaczerwienienia. 

Esencja na twarzy wchłania się całkowicie w 10 minut ale zostawia lekki film na skórze, który może nie współgrać ze wszystkimi podkładami. Skład jest całkiem fajny i przypomina wszystkie maski A'Pieu, które Wam dziś przedstawiłam. Na 5 miejscu mamy wodę morską, która ma dogłębnie nawilżyć, potem ekstrakt z melona z działaniem kojącym i odżywczym. Co ciekawe producent zaznaczył na opakowaniu, że maski nie są testowane na zwierzętach!

Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieuA'Pieu, Icing Sweet Bar Sheet Mask Pineapple
Drugą maską, którą kupiłam sobie z tej serii był ananas. Przyznaję, że kierowałam się tutaj raczej owocami, które lubię niż składami. Jednak wcale źle nie trafiłam, ekstrakt mamy tutaj na 6 miejscu, a tuż przed nim wodę morską. Producent zapowiada, że po użyciu niej nasza skóra będzie wygładzona i nawodniona, a jak było w rzeczywistości?

Po otwarciu uderza nas bardzo słodki zapach, ale dopiero po nałożeniu maski na twarz wyczuwamy ananasa. Minusem są małe otwory na oczy przez co esencja się do nich dostaje i zaczyna się łzawienie. W środku mamy sporo esencji, którą możemy wykorzystać następnego dnia ale raczej nie polecam. Po 20 minutach materiał nadal był nawilżony ale moja skóra strasznie się kleiła. Na szczęście użyłam jej na wieczór więc rano zmyłam ten film z twarzy i mogłam spokojnie nałożyć makijaż. Rzeczywiście koloryt się poprawił i skóra dostała mocnego kopa nawilżenia ale ten klejący film był mega denerwujący.

Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieu

Z wizytą w Azji | Testowanie maseczek z Rossmanna - A'pieu

Jak widzicie maseczki nie są najgorsze i może wypróbować, jednak nie spodziewajcie się efektu wow! Słyszałam dużo dobrego o masce grejpfrutowej więc chętnie jeszcze ją przetestuję. Miałyście, którąś z tych masek? Jak Wam się spisywały? Dajcie znać w komentarzach! 
Pozdrawiam


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.