Ulubieńcy kosmetyczni z ostatnich miesięcy | Colourpop, Fenty Beauty, Nacomi

czwartek, 4 października 2018
Ulubieńcy kosmetyczni z ostatnich miesięcy | Colourpop, Fenty Beauty, Nacomi
Cześć wszystkim! Bardzo długo już nie pisałam Wam o swoich ulubieńcach kosmetycznych. Przyznaję, że częściej bywam u Was na blogach, a nie u siebie. Jednak postanowiłam sobie, że październik to będzie mój powrót bo przyznaję, że tęsknie za kontaktem z Wami. Z góry chciałam Was poprosić abyście nie zwracały uwagi na moje cudne okna, Bebokowi się znowu poprzestawiało w głowie i myje mi codziennie rano okna mokrymi łapkami (rynce opadają!). 

COSRX, Low pH Good Morning Gel Cleanser
Ostatnio pisałam Wam o piance z Neogen i wspomniałam trochę o dzisiejszym faworycie. Markę COSRX bardzo lubię za proste składy i za to, że nie testują na zwierzętach. Low pH jest dość znany w świecie K-beauty i wiele osób go poleca. Sama z początku nie wiedziałam dlaczego. Za każdym razem gdy myję twarz tym żelem to widzę, że moja skóra jest dobrze oczyszczona, ale nie podrażniona, a moje niedoskonałości szybciej się goją. W składzie znajdziemy olejek z drzewa herbacianego jak i mnóstwo ekstraktów (Cryptomeria Japonica Leaf Extract, Nelumbo Nucifera Leaf Extract, Pinus Palustris Leaf Extract, Ulmus Davidiana Root Extract, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Flower Extract, Pueraria Lobata Root Extract). Na pewno nie raz zobaczycie ten produkt u mnie. 

Eco Lab, Maska do włosów
Maseczkę kupiłam już jakiś czas temu, gdy pracowałam jeszcze w Galerii Mokotów. Spontaniczne zakupy w Carrefourze i oto mamy ulubieńca! Konsystencją przypomina krem do ciała i nie ma problemu z rozprowadzeniem jej po całej długości. Moje włosy bardzo się z nią polubiły, tak jak pisze producent były nawilżone, miękkie i mniej spuszone. Ani razu mi ich nie przeciążyła i bardzo fajnie sprawdzała się gdy łączyłam ją z olejami. Jak zwykle produkty Eco Lab mają świetne składy i tutaj mamy aż 97,2 % składników pochodzenia roślinnego. Możecie ją kupić u Agnieszki w sklepie * klik *.

Skład INCI: Aqua, Prunus Persica (Peach) Floral Water (hydrolat wody brzoskwiniowej), Prunus Persica (Peach) Kernel Oil (olej z pestek brzoskwini), Prunus Dulcis (Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Organic Butyrospermum Parkii Shea Butter (organiczne masło shea), Organic Sesamum Indicum Oil (organiczny olej sezamowy), Argan Oil (olej arganowy), Organic Zingiber Officinate Root Extract (ekstrakt z korzenia imbiru),Royal Jelly (mleczko pszczele), Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monosearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Aicd, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Ulubieńcy kosmetyczni z ostatnich miesięcy | Colourpop, Fenty Beauty, Nacomi
Nacomi, Mus do ciała
Mus dostałam od Kasi na Mikołajki i przyznaję, że zaczęłam go dopiero używać pod koniec sierpnia. Zapach jest iście letni, lecz konsystencja lepiej sprawdzi się na zimniejsze miesiące. Konsystencja musu jest bardzo zbita i należy ją najpierw rozgrzać dłońmi, dzięki temu wszystko ładnie rozprowadzi się po naszej skórze. Zapach banana i kokosa jest wręcz cudowny i przypomina mi jakiś deser. Od razu uprzedzam, nie jest to chamski, sztuczny kokos! Mus należy do produktów, które raczej długo się wchłaniają ale efekt po jest bardzo zadowalający. Skóra jest miękka i cudownie nawilżona. 

MOIA, bronzer do twarzy
Bronzer pojawia się ponownie w ulubieńcach i jak widzicie dobił denka. Zdetronizował całkowicie Hoolę i Hoolę Lite i codziennie pojawia się na mojej twarzy. Odcień Emerite nie jest ani za ciepły, ani za zimny. Na spokojnie można ocieplić nim twarz jak i lekko wykonturować. Produkt jest tak dobrze zmielony, że nie tworzy plam, ale niestety pyli się przy nakładaniu na pędzel. Marka powinna trochę popracować nad opakowaniami bo pomimo iż nigdzie ze mną nie jeździł to wygląda tragicznie.

Colourpop, Brow Boss
Jeśli czytacie mojego bloga jakiś czas to wiecie, że moje brwi traktuję po macoszemu i raczej poza henną nic nie robię. Fakt, nie mogę na nie narzekać, są gęste i dość grube, ale zawsze można je podrasować. Początkowo używałam pomady ale moja ciekawość wygrała i w końcu sięgnęłam po kredkę z Colourpop, Brow Boss w odcieniu Dark Brown. Sama jej nie wybierałam, lecz dostałam ją w pomylonej przesyłce od marki. Kredka jest miękka i nie drapie skóry, niewielka ilość jest mi potrzebna do uzyskania mocniejszych brwi. Jedyny minus to fakt, że wkład się w środku złamał i co chwilę wypada przy zamykaniu opakowania. Z drugiej strony mamy również szczoteczkę, którą zawsze możemy wyczesać trochę produktu. Z ciekawości zamówię jaśniejszy kolor i dam Wam znać.

Ulubieńcy kosmetyczni z ostatnich miesięcy | Colourpop, Fenty Beauty, Nacomi
Ulubieńcy kosmetyczni z ostatnich miesięcy | Colourpop, Fenty Beauty, Nacomi
Fenty Beauty, rozświetlacz do twarzy
Tak, ja również skusiłam się na małe co nieco od Rihanny i padło na miniaturkę rozświetlacza Killawatt i błyszczyk do ust Gloss Bomb (który swoją drogą również jest cudowny). To małe cudo, które możemy znaleźć w opakowaniu to Hustla Baby, czyli iście szampański blask. Muszę przyznać, że gdy rozpakowałam zakupy w pracy to nie tylko ja przepadłam. 

Rozświetlacz jest satynowy w dotyku i nie jest to czysta tafla jak w przypadku Becca, Moonstone, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Drobinki nie są na tyle chamskie by roznosić się po całej twarzy. Jeśli efekt rozświetlenia będzie dla Was za mały to śmiało można je budować, aż do poziomu kuli dyskotekowej. Polecam go jednak osobom o neutralnej bądź ciepłej karnacji, będzie wyglądać bardziej naturalnie. 

Balea, Olejek do mycia ciała z peelingiem
Produkty do mycia ciała Balea cały czas mnie zachwycają swoimi zapachami. Z olejkiem do mycia ciała było tak samo i dlatego tu się znalazł. Piękny brzoskwiniowy aromat sprawia, że dzień staje się lepszy. Konsystencja olejku jest zdecydowanie delikatniejsza, a peeling zatopiony w środku jest tak delikatny, że wręcz niewyczuwalny. Zupełnie mi to nie przeszkadza, ale co ja znowu zrobię gdy to cudo się skończy?

Ulubieńcy kosmetyczni z ostatnich miesięcy | Colourpop, Fenty Beauty, Nacomi
Ulubieńcy kosmetyczni z ostatnich miesięcy | Colourpop, Fenty Beauty, Nacomi
Colourpop, paleta cieni Double Entendre 
Czy ta paletka nie jest stworzona na jesień? Piękne ciepłe tony brązu, rudości i beżów z dodatkiem błyskotek. Powiem Wam, że początkowo gdy otrzymałam paletkę to powiedziałam głośne "meh" i częściej sięgałam po kucyki Pony. Jednak gdy przyszło mi robić szybki makijaż to w ręku miałam właśnie Double Entendre. Szczególnie upodobałam sobie kolory, które widzie na moich palcach. Łączą się ze sobą idealnie bez odsypywania się przy nakładaniu na powiekę, a cienie błyszczące o dziwo trzymają się u mnie bez bazy cały dzień. Tak samo mam z foliami od Colourpop. Paletką spokojnie można wykonać zarówno dzienny jak i wieczorowy makijaż, oczywiście bez jakiś dużych szaleństw. 

Tak prezentują się moi kosmetyczni ulubieńcy z ostatnich trzech miesięcy. Jak widzicie całkowity miszmasz. Obecnie cały czas stosuję dzisiejszych bohaterów i ciężko mi się przestawić na coś innego. Jestem bardzo ciekawa czy znacie, któryś z dzisiejszych produktów? Jak się Wam sprawdzają? Czekam na Wasze komentarze.
Pozdrawiam


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.