Ostatni miesiąc | Listopad 2018 - Rituals, Ryan Gosling, COSRX

środa, 12 grudnia 2018
Ostatni miesiąc | Listopad 2018 - Rituals, Ryan Gosling, COSRX
Cześć wszystkim! Zapowiadałam, że będę regularna w pisaniu postów w tym miesiącu i wyszło jak wyszło. Niestety grudzień witam zapaleniem zatok i gorączką, pierwszą od jakichś 10 lat. Dziś opowiem Wam co takiego się u mnie działo w listopadzie i jakie kosmetyki umilały mi pielęgnację twarzy, włosów i ciała. Tak więc kawa w dłoń i zapraszam na wpis.

Miłość do COSRX - czyli kilka słów o mojej pielęgnacji twarzy
Na mojej półce z kosmetykami widać, że jedna marka przejęła kontrolę nad moją skórą i jest nią COSRX. Niska cena, dobre składy i ciekawe produkty. Zawsze gdy robię zakupy na Jolse, to patrzę na asortyment marki w poszukiwaniu jakiś nowości. Zarówno rano jak i wieczorem sięgam po Centella Water Alcohol-Free Toner, pięknie koi i nawilża moją skórę. Dodatkowo wąkrotka azjatycka jest pomocna w walce z trądzikiem i przetłuszczaniem się skóry. Jedyny minus to dość mała pojemność bo tylko 150 ml, a przez to że sobie go nie żałuję to zaraz mi zniknie. Plus za atomizer, który się nie zacina i rozpryskuje idealną ilość.

Ostatni miesiąc | Listopad 2018 - Rituals, Ryan Gosling, COSRX
Kolejny produkt tej koreańskiej marki to Advanced Snail 96 Mucin Power Essence i to jest zdecydowanie mój ulubieniec jeśli chodzi o produkty, które Wam dziś przedstawię. Jak widzicie po nazwie znajduje się tutaj aż 96% filtratu ze śluzu ślimaka, który ma działanie nawilżające, regenerujące, kojące i uelastyczniające. Esencji używam co 2-3 dzień, czasami rano gdy moja skóra jest mocno sucha, a czasami wieczorem gdy chce ją mocniej zregenerować po ciężkim dniu. Jest to produkt który rzeczywiście pomógł mojej skórze w walce z niedoskonałościami i wspomaga moją kurację z witaminą C. Aby pokryć całą twarz wystarczy pompka lub dwie chyba, że chcę rozpieścić swoją twarz to zaszaleję i dam trzy. Ostatni produkt od COSRX to żel do mycia twarzy Low pH Good Morning Gel Cleanser, który niestety leży już w denku. Delikatny czyścik po który sięgałam rano jak i wieczorem, ponieważ po umyciu moja skóra nie wołała o nawilżenie jak w przypadku większości produktów. W środku znajdziemy olejek z drzewa herbacianego, który ma działanie antybakteryjne przez co świetnie sobie radzi z pryszczami. Gdyby nie moje zapasy od razu bym go zamówiła, tak niestety musi chwilę poczekać.

Skład toniku: Mineral Water, Centella Asiatica Leaf Water, Butylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Betaine, Panthenol, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Ethyl Hexanediol

Ostatni miesiąc | Listopad 2018 - Rituals, Ryan Gosling, COSRX
Mój numer jeden - maska proteinowa i coś do ciała
Z moimi włosami jest tak, że nie lubią one raczej masek proteinowych, a dokładnie łatwo z nimi przesadzić. W końcu do mojej włosowej pielęgnacji dołączyła maska od Anwen, Winogrona i Keratyna do włosów średnioporowatych. Gdy pierwszy raz jej użyłam byłam w szoku, że moje włosy mogą tak pięknie wyglądać bez olejowania czy innych zabiegów. Treściwa konsystencja dobrze rozprowadza się na włosach, a po umyciu moja lwia grzywa jest sypka, miękka i po prostu wygląda dobrze. Polecam tym z Was, które tak jak ja mają problem z proteinami.

Kolejny produkt który niestety już leży w denku, ale tak mi się miło go używało, że muszę Wam o nim napisać. Mowa o olejku do mycia ciała od Rituals, Ritual of Dao. Zapachowo nie jest to mój ideał (czerwona seria wygrywa!), ale działanie jest rewelacyjne. Olejek jak sama nazwa wskazuje jest olejkiem, lecz po kontakcie z wodą jego konsystencja zmienia się w lekko kremową. Dobrze myje skórę, nie wysusza jej i co najlepsze świetnie na tym goli się nogi! Po kąpieli moja skóra jest mega gładka i dobrze nawilżona, ba nawet ani razu się nie zacięłam.

Ostatni miesiąc | Listopad 2018 - Rituals, Ryan Gosling, COSRX
Ekocuda, wypad do kina i nowa Sabrina
W listopadzie w Warszawie miała miejsce kolejna edycja targów kosmetycznych Ekocuda, relacja już jest na blogu i zostawię Wam link na dole. Poza małymi zakupami, udało mi się choć na chwilę spotkać z Natalią i porozmawiać. Trochę pobuszowałam po stoiskach i o dziwo nawet mój K zrobił małe zakupy dla siebie. Kilka dni później wybraliśmy się też do kina na "Pierwszy człowiek" z Ryanem Goslingiem oraz Claire Foy. Film opowiada o pierwszym lądowaniu na księżycu z perspektywy Neila Armstronga. Poza tym dowiadujemy się co działo się w rodzinie astronauty, jak wyglądały przygotowania i to wszystko oprawione genialnymi zdjęciami, grą aktorską. Polecam jeśli któraś z Was lubi dramaty, biografie, historię, ale nie ma padaczki. Powiem Wam, że przed seansem powinna być informacja ponieważ obraz strasznie się trzęsie i miga.

Przygody nastoletniej Sabriny Spellman to moje dzieciństwo, pamiętam jak wraz z mamą zawsze zasiadałyśmy przed telewizorem i oglądałyśmy jak leci. Nowa produkcja Netflixa już nie jest tak niewinna, komediowa jak wersja z lat 90'. Mamy tutaj lekko mroczny klimat, trochę nagości i nie mówiącego Salema (wtf!?). Sam serial nie jest zły, choć główna bohaterka czasem mnie denerwowała swoją wszechwiedzą, a niektóre odcinki były zapychaczami. Dużym plusem tego serialu są zdecydowanie postaci drugoplanowe.


Tak mi właśnie minął listopad. Grudzień jak na razie bardzo chorowity, ale aktywny. Niedawno wróciliśmy z K z Katowic gdzie załatwialiśmy sprawy związane ze ślubem i przy okazji odwiedziliśmy jego rodziców. Jestem ciekawa jak Wam minął poprzedni miesiąc i czy macie jakieś perełki kosmetyczne? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.