Weleda | Pokarm dla naszej skóry - seria Skin Food

poniedziałek, 14 stycznia 2019
Weleda | Pokarm dla naszej skóry - seria Skin Food
Cześć wszystkim! Dzisiejszy post miał się pojawić wczoraj rano, ale jak to bywa w życiu nie wszystko da się pogodzić. Dziś opowiem Wam o dwóch kosmetykach, które trafiły do mnie jeszcze na początku grudnia i towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji ciała. Jednak na wstępie chciałabym Wam przybliżyć markę o której dziś mowa. Zapraszam!

Weleda
Markę możecie kojarzyć, ponieważ już dawno temu pojawiła się na kanałach beauty na youtube jak również jest dostępna w drogerii Super-pharm. Przyznam szczerze, że to właśnie seria Skin Food była tą, o której pierwszy raz słyszałam kilka lat temu. Weleda to marka farmaceutyczna pochodząca ze Szwajcarii. Co ciekawe składniki, które możecie znaleźć w produktach pochodzą w 80% z upraw biodynamicznych.

W asortymencie marki znajdziecie wiele interesujących produktów, od kremów dla niemowląt, przez olejki do ciała, pielęgnację twarzy, kończąc na dezodorantach damskich. Jest z czego wybierać, a produkty w 100% są naturalne i całkowicie bezpieczne - przynajmniej tak informuje nas producent. Ja już wiem na pewno, że wypróbuję ich pasty do zębów.

Weleda | Pokarm dla naszej skóry - seria Skin Food
Weleda | Pokarm dla naszej skóry - seria Skin Food
Skin Food - odżywienie dla skóry
W ramach testu otrzymałam dwa produkty z serii Skin Food, masło do ciała oraz masło do ust. Jest to seria bazująca na kilku roślinach i lanolinie. Znajdziemy w niej ekstrakt z kwiatu rumianku, ekstrakt z kwiatów nagietka oraz fiołka trójbarwnego i olej ze słonecznika. Więc jak widzicie po produktach możemy się spodziewać regeneracji, łagodzenia i nawilżenia. Wszystkie produkty w gamie Skin Food posiadają certyfikat NATRUE.

Jeśli czytacie mojego bloga regularnie to w denkach często brakuje produktów do nawilżania ciała i to nie bez przyczyny, nie znoszę się smarować i tyle. Z racji swoich zapasów postanowiłam jednak robić to systematycznie i pomimo, iż uważałam z początku, że moja skóra tego nie potrzebuje to dziś po miesiącu regularnego nawilżania widzę ogromną różnicę. Wiem, że większość z Was również nie lubi tego procesu ponieważ większość kosmetyków ciężko się wchłania.

Weleda | Pokarm dla naszej skóry - seria Skin Food
Gdy w moje ręce wpadło masło od Weledy to zapaliła mi się czerwona lampka gdy zauważyłam gęstą konsystencję. Jednak po pierwszym użyciu byłam szczerze w szoku, masło roztapia się w dłoni, pięknie się rozsmarowuje i co najważniejsze nie lepi się. Nie ma chyba nic gorszego niż uczucie lepkiej skóry. Skład jest miły dla ciała i oka, już na drugim miejscu mamy olej słonecznikowy, a tuż za nim masło kakaowe i glicerynę, która wiąże wodę w naskórku. Jedyny minus dla mnie to dodane perfumy do składu, chociaż są przyjemne to przy naturalnych kosmetykach zwracam na to uwagę. Cena za 150 ml wynosi 73,99zł.

Weleda | Pokarm dla naszej skóry - seria Skin Food
Weleda | Pokarm dla naszej skóry - seria Skin Food
Terapia na usta
Mała niepozorna tubka skrywa w sobie masło do ust. Jeśli chodzi o tego typu produkty to możecie się śmiać, ale mam ich całe pełno i często lecą do kosza bo po prostu nie używam. Nie mówiłam Wam, ale obecnie jestem po zabiegu powiększania ust (spokojnie nie wyglądam już jak glonojad). Mrozy plus zabieg sprawiły, że moje usta były mocno podrażnione, przesuszone i odchodziła z nich skóra. Nie wyglądało to dobrze, tym bardziej nie czułam się komfortowo. Powiem Wam, że przetestowałam na ustach wszystko co w domu miałam, Carmex, Vianek, wazelinę z Ziaji i czystą lanolię. Zupełnie nic nie pomogło, fakt usta były natłuszczone, ale nic się nie goiło. Wtedy pomyślałam, że spróbuję masła od Weledy w dużej warstwie na noc. Po dwóch takich użyciach nie ma śladu po jakimkolwiek wysuszeniu czy podrażnieniu. Myślę, że samo to może świadczyć o dobrym produkcie.

A co kryję się w składzie w takim razie? Już na pierwszym miejscu mamy olej słonecznikowy, następnie lanolinę oraz wosk pszczeli, później znajdziemy oczywiście ekstrakty roślinne, wodę tuż przed perfumami. Konsystencja przy wyciśnięciu jest mocno zbita i dopiero po nałożeniu na usta zmienia się w oleistą (niestety włosy się do niej kleją). Jak możecie się spodziewać cena nie jest najniższa, za 8 ml trzeba zapłacić 29,99 zł, ale spokojnie niewielka ilość potrzeba jest aby pokryć całe usta.

zBLOGowani.pl
Tak prezentuje się moja przygoda z produktami Weleda. Przyznam się Wam do czegoś, nie sądziłam że się z nimi aż tak polubię bo nie są to raczej kosmetyki po które często sięgam. Myślę, że te z Was, które tak samo jak ja mają problem ze smarowaniem ciała i zwracają uwagę na składy powinny sięgnąć właśnie po dzisiejsze masełko. Jestem ciekawa czy Wy znacie tę szwajcarską markę i czy miałyście okazję uważać coś od nich? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.