DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...

środa, 19 czerwca 2019
DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...
Cześć wszystkim! Jak widzicie po tytule przychodzę do Was z dość zaległym denkiem. Chciałam jednak mieć czyste sumienie i dziś opowiem Wam o opakowaniach, które już dawno grzeją kosz na śmieci. Zdjęcia robiłam na początku maja, więc jak się domyślacie mam już kolejną torbę pełną zużyć. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze w tym miesiącu przygotować drugie denko, bo okazuje się, że nasze mieszkanie będzie szybciej gotowe i w sumie dziś wieczorem do niego jedziemy. 

D'Alchemy, Purifying Facial Cleanser - Niby żel, niby lekka galaretka. Cudo od D'Alchemy stosowałam zazwyczaj rano, ponieważ delikatnie mył skórę. Bardzo dobrze współpracował ze szczoteczką Foreo do wieczornego mycia. Jednak cena jest tak wysoka, że ponownie się nie skuszę. 

Bielenda, Botanic Formula masło do ciała Cytrynowiec i mięta - Subtelny cytrusowy zapach, zupełnie nie wyczuwałam mięty. Konsystencja ciut gęstsza, ale to nadal nie TBS. Trzeba chwilę wmasowywać aby się ładnie wchłoną w skórę. Działanie bardzo dobre, po wieczornym smarowaniu skóra rankiem nadal miła w dotyku. Duży plus za wydajność. 

Yope, Żel pod prysznic Kokos i sól - Cóż za zapachowy niewypał. Ani to kokos, ani tym bardziej kokos z solą. W sumie nie mam pojęcia jak ten żel pachnie, nigdy czegoś takiego nie wąchałam. Sam kosmetyk dobrze działał, delikatnie mył i nie przesuszał skóry. Ze względu na zapach nie kupię ponownie. 

White Flowers, Sól do stóp - Niby sól do stopy, ale stosowałam ją do kąpieli całego ciała. Mocno odświeżający zapach, który odprężał mnie za każdym razem. O ile się nie mylę to był to olejek z drzewa herbacianego. 

DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...
Anwen, Olej Marakuja - Z początku moje włosy lubiły się z tym olejem. Były nawilżone, dociążone, ale po jakimś miesiącu może trochę dłużej nie widziałam już takiego efektu. Pełną recenzję znajdziecie na blogu. 

Dear Klairs, Supple Preparation Unscented Toner - Jeden z lepszych toników jakie miałam okazję używać. Ciut gęstsza konsystencja, moc nawilżenia i brak zapachu. Czego chcieć więcej. Z racji swojej konsystencji tonik wystarczył mi na jakieś 5 miesięcy przy regularnym używaniu rano i wieczorem. 

Tosowoong, filtr do twarzy Soft Touch - Pierwszy koreański filtr do twarzy, który mi nie przypasował z racji konsystencji i zapachu. Gęsty, kremowy, mocno perfumowany i bielący skórę. Nie podrażniał skóry, ale drażnił mnie kwiatowy zapach. Myślę, że prędzej się sprawdzi przy bardzo suchej skórze. 

D'Alchemy, Age Defence Broad-Spectrum - Z tym kremem mam takie love/hate i to wszystko zależy od stanu naszej skóry jak i od pogody. Już Wam tłumaczę o co mi chodzi. Zimą kiedy moja skóra dostawałam mocno w kość, krem wchłaniał się natychmiastowo i mocno ją odżywiał. Mniej więcej w połowie opakowania za oknem pojawiła się wiosna, moja skóra była dobrze nawilżona i krem zaczynał mnie zapychać, trudniej się wchłaniać. Był po prostu za treściwy. Polecam je tym z Was, które mają cerę suchą i normalną, ale 35+. 

Kiehl's, Midnight Recovery Eye - Szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam działanie tego kremu, ale fakt, że był cholernie wydajny. Nie zachwycił mnie więc nie warto (jestem dość wymagająca jeśli chodzi o kremy pod oczy). 

DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...

The Body Shop, Drops of Youth Cream - Byłam w szoku, że moja skóra aż tak polubiła ten krem. Youth cream ma żelowo-kremową konsystencję i wchłania się natychmiast. Skóra nie klei się, jest dobrze nawilżona i można śmiało nałożyć od razu krem z filtrem. Polecam go cerom tłustym i mieszanym, w szczególności osobom 18+.

Hagi, Ochronna pomada do ciała z olejkiem Monoi - Zapach gumy do żucia Orbit podbił moje serce. Pomada cudownie rozprowadza się po skórze pozostawiając olejową warstwę, która potrzebuje dobrej chwili na wchłonięcie się. Po 2-3 użyciach zauważyłam, że moja skóra jest w zdecydowanie lepszym stanie i nie musiałam używać produktu co dziennie aby to zauważyć. Minusem jednak jest jej wydajność, 4 tygodnie i produktu nie ma. 

Elrastory, Healing Serum - Z początku serum używałam na twarz, ponieważ borykałam się z niedoskonałościami. Gdy na szczęście udało mi się to opanować, postanowiłam wypróbować kosmetyk na plecy, gdzie niestety mam stały trądzik. Krostki szybko się goiły, skóra nie szczypała, ani nie swędziała. 

Annabelle Minerals, Stay Essential - Olejek dostałam na Meet Beauty i wiedziałam, że będę chciała go używać do demakijażu (producent sam poleca tą metodę). Niestety po miesiącu stwierdziłam, że to nie to. Ciężko było go zmyć z twarzy i przez to go odstawiłam. Koniec końców produkt zużyłam do włosów. 

Schwarzkopf, Oil Miracle Hair Mask - Ta seria to jeden wielki bubel. Maskę stosowałam na kilka sposób i za każdym razem kończyłam z tłustym efektem. Nigdy więcej!

DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...
DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...
Ziaja, Multimodeling żel rozgrzewający - Bardzo polubiłam ten żel, używałam go za każdym razem przy treningu cardio. Świetnie rozgrzewał ciało, nie miałam ani razu problemów z zakwasami i chyba rzeczywiście ciut ujędrnił moją skórę. Jedyny minus to pieczenie skóry w trakcie kąpieli w ciepłej wodzie. 

Svoje, Kremowy olejek myjący - Jeden z lepszych olejków do demakijażu. Kupiłam go z polecenia Olgi i dalej go poleciłam Magdzie (która również jest z niego zadowolona). Ma ciut gęstszą konsystencję, ale dobrze się zmywa z twarzy. Można śmiało nim zmywać makijaż oczu, ale przy użyciu niewielkiej ilości. Jedyny minus to opakowanie, jestem wygodnicka i lubię jak olejki są w pompce. 

Rapan Beauty, Maska i peeling 2w1 żółta glinka syberyjska - Maski glinkowe tej marki często widziałam na blogach, dlatego postanowiłam przetestować. Niestety z racji chaosu na Ekocudach wybrałam złą wersję (pomimo iż mam cerę mieszaną) i po nałożeniu twarz mnie aż szczypała i piekła. Efekt oczyszczający był zdecydowanie za mocny, ale udało mi się ją zużyć. 

Vianek, Maska do włosów blond, farbowanych i rozjaśnianych - Kolejna bublowa maska do włosów i tym razem mój ukochany Vianek. Maska podobnie jak poprzednia mocno obciążała włosy. Jeśli już udało mi się ją dobrze zmyć to efekt był taki jak bym nie nałożyła na nie maski. Połowa opakowania poleciała do kosza. 

The Body Shop, Tusz do rzęs Lash Hero - Typowo dzienny tusz jeśli użyjemy tylko jednej strony. Druga ma włoski, które mają dać nam efekt sztucznych rzęs. Z doświadczenia jednak wiem, że bywają one denerwujące przy aplikacji, dlatego sobie darowałam ten krok. 

Urban Decay, Korektor Naked Skin - Jak widzicie leci prawie całe opakowanie do kosza. O ile kolor był idealny, tak formuła już niekoniecznie. Dawał suche, pudrowe wykończenie i lekkie krycie. Zdecydowanie jestem na nie. 

Golden Rose, Tinted Eyebrow Mascara - Mała i precyzyjna szczoteczka do brwi. Pomimo niedużego opakowania maskara wystarczyła mi na kilka miesięcy. Daje subtelny efekt na brwiach, ale efekt utrwalenia nie utrzymuje się cały dzień. 

DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...
DENKO | Zużycia marca i kwietnia - Yope, Ziaja, d'Alchemy...
Ziaja, Krem do rąk - Obie wersje kremów do rąk spisywały się tak samo. Fajny lekki krem do rąk, typowy do torebki ponieważ natychmiastowo się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. 

Ziaja, Peeling do ciała Lemon cake - Peeling parafinowy - tragedia! Rzeczywiście miał średnią moc zdzierania, ale ten tłusty film na skórze i wannie doprowadzał mnie do szaleństwa. 

Ministerstwo Dobrego Mydła, Odżywczy peeling cukrowy - Kupiłam za poleceniem kilku z Was i niestety, ale dla mnie to jest jeden z gorszych peelingów jakie miałam okazję używać. Twarde drobinki ślizgają się po skórze z racji oleju. Dopiero pod koniec opakowania zauważyłam lekkie złuszczenie skóry. Fakt zapach jest boski, ale co z tego skoro działanie jest do kitu. 

Tonymoly, The Chok Chok Green Tea Watery Eye Cream - Jak wiecie uwielbiam krem do twarzy z tej serii i tutaj również jest miłość. Lekka konsystencja dobrze nawilża oko i o ile zimą może być to za mało tak każdą inną porą roku spisze się na medal. 

Kora Organics, Energizing Citrus Mist - Tą markę mam na oku od kiedy pojawiła się na rynku. Na szczęście w końcu możemy zakupić produkty Mirandy w Douglasie. Mgiełka jest bardzo lekka, dobrze nawilża, ale przy jakiś rankach czy podrażnieniu może szczypać. Na pewno skuszę się na pozostałe dwie wersje. 


Jak widzicie trochę się tego uzbierało. Mega się ucieszyłam jak mogłam te wszystkie opakowania wyrzucić do kosza. Przy okazji przebrałam również mnóstwo kosmetyków, które wiem, że nie będę używać albo takie które już dawno powinny wylądować w koszu. Dzięki temu dałam radę zapakować się w dwa pudła z zapasami. Teraz czas na przeprowadzkę i dalsze zużywanie. Miałyście okazję testować któryś z kosmetyków? Jak Wam się sprawdziły? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.