Ostatni miesiąc | Maj 2019 - zakupy, makijaż i miłość do opalenizny

niedziela, 9 czerwca 2019
Ostatni miesiąc | Maj 2019 - zakupy, makijaż i miłość do opalenizny
Cześć wszystkim! Mamy dziś słoneczną niedzielę, a ja od rana męczę się z okropnym katarem i bólem zatok. Dlatego postanowiłam jakoś umilić sobie czas i przygotować dla Was wpis z relacją z maja. Od razu mówię, że możecie się spodziewać dużej ilości kosmetyków. Tak więc zapraszam.

Opalenizna to moja miłość
Chyba już każda z Was wie, jakie działanie ma słońce na naszą skórę i pomimo tego wiele kobiet nie używa filtra przeciwsłonecznego na co dzień. Sama kocham być opalona, czuję się wtedy zdecydowanie lepiej. Jednak od 1,5 roku regularnie dzień w dzień używam wysokiego filtra na twarz i ręce (nóg nie opalam, a właściwie one same się nie opalają), jak możecie się domyślać generalnie jestem biała jak ściana, lekko żółta biała ściana. Na ślub jednak chcę wyglądać na opaloną, dlatego od jakichś 2 miesięcy bawię się samoopalaczami regularnie. Co 2-3 dni nakładam i marynuję się. Z początku efekty były różne, np. palce były białe, szyja brązowa, albo pomarańczka. Znalazłam jednak pewien duet, który mi strasznie ułatwił opalanie, czyli St Tropez Self Tan Purity Bronzing Water Gel oraz z tej samej serii Bronzing Water Face Mist. Oba produkty mają cudowny tropikalno-kwiatowy zapach, który niweluje zapach samoopalacza. Dają piękną złocistą opaleniznę, ale nie widać gdzie nałożyłyśmy produkt i to jest jedyny minus. Mgiełkę do twarzy szczególnie polecam tym z Was, które tylko nie opalają twarzy. Efekt to muśnięta słońcem skóra bez plam, zacieków i co najważniejsze, produkt nie zapycha skóry.

Ostatni miesiąc | Maj 2019 - zakupy, makijaż i miłość do opalenizny
Zakupy - makijaż ślubny
No to już mamy opaleniznę, ale okazało się nagle i niespodziewanie (ta jasne), że nie mam podkładu. Tak więc jednego dnia moje drogie zakupiłam trzy, bo czemu nie. Pierwszym z nich był Mac, Face & Body i to już moja druga butelka tego cuda i polecam go każdej z Was, która lubi lekkie krycie. Drugi był Max Factor, Radiant Lift oraz Clarins, Everlasting Foundation+. Cała trójka w dość ciemnych kolorach, ale formuły bardzo mi się podobają. Dwa korektory, które do mnie również trafiły to Wet n Wild, Photo Focus Concealer i Liquid Camouflage od Lovely. Dopiero ostatnio doceniam korektory, bo wcześniej raczej rzadko po nie sięgałam.

Żeby cały ten makijaż przetrwał zakupiłam w końcu bazę i zdecydowałam się na NYX, Pore Filler. Ma on dość dobre opinie i słyszałam, że jest lepszy od bazy z Benefitu. Na miejscu dobrałam sobie również pomadę wodoodporną w kolorze Blonde (jestem w niej zakochana) oraz Glitter primer. Obiecuję, już kończę z zakupami, ale ostatnie dwa kosmetyki to pudry i to nie byle jakie. Sławna już Laura Mercier, Translucent Loose Setting Powder oraz nowość od Wibo, #Wibomood. Żeby Was uspokoić to od razu mówię, że te zakupy częściowo zrobiłam w kwietniu. Jeszcze nie wygrałam w toto lotka aby tak szaleć. 

Ostatni miesiąc | Maj 2019 - zakupy, makijaż i miłość do opalenizny
Ostatni miesiąc | Maj 2019 - zakupy, makijaż i miłość do opalenizny
Kosmetyczny must have
Czas na produkty, które u mnie ostatnio się sprawdzają, a nie miałam okazji ich Wam pokazać na blogu. Puder, który polubią dziewczyny z cerą normalną, suchą i mieszaną to MAC, Mineralize Skinfinish Natural u mnie w odcieniu Light Plus. Daje on lekkie wykończenie matowe, ale ciężko z nim przesadzić i stworzyć maskę. Z tego co mi wiadomo można go również stosować jako lekki podkład. Już wiem, że jest to mój numer 1 jeśli chodzi o pudry w kompakcie. Moje dwa ukochane produkty do oczu to Nabla, Magic Pencil w kolorze Light Nude oraz Wibo , Sparkling eyeshadow w kolorze 1. Kredka nałożona na dolną linię wodną pięknie powiększa oko, ale nie w nachalny sposób. Dodatkowo zastyga więc nie ma tak, że nałożona zaraz nam zniknie z pierwszą łzą. Cień z Wibo zaskoczył mnie trwałością i pięknym złocistym kolorem. Użyty solo robi robotę, tylko trzeba mu dać chwilkę aby wysechł. Jak dla mnie warto przetestować szczególnie teraz latem gdy będziemy lekko opalone.

Ostatni miesiąc | Maj 2019 - zakupy, makijaż i miłość do opalenizny
Ostatni miesiąc | Maj 2019 - zakupy, makijaż i miłość do opalenizny
Życie bez bloga
Jak widzicie coraz mniej mnie na blogu, na Instagramie jak i FB. Sama nie wiem czy to dorosłość, czy po prostu przesyt tego wszystkiego. Przyznam szczerze, że od listopada mam pewien problem z blogosferą. Mocno ograniczyłam konta, które obserwuję, blogi i jest mi z tym dobrze. Stwierdziłam, że nie ma sensu obserwować 500-300 kont bo nie jestem w stanie śledzić takiej ilości informacji. Z góry mówię, że jeśli zauważycie, że Was nie obserwuje to nie znaczy, że Was nie lubię. Po prostu jestem w tym momencie życia gdzie Wasze treści może po prostu do mnie nie trafiają. Fakt, są takie dziewczyny i kobiety, które wyczyniają takie rzeczy, że aż mnie krew zalewa i zastanawiam się czemu są tak lubiane i popularne - żeby się nie denerwować to też ich już nie obserwuję.

W pewnym momencie nawet myślałam czy nie przestać prowadzić bloga i nadal gdzieś mi to siedzi w mojej głowie. Liczę na to, że gdy w końcu moje życie przestanie pędzić to wróci mi chęć do drobnych przyjemności. Czerwiec i lipiec niestety to totalny chaos, przeprowadzka, w tym samym czasie ślub, a i w pracy mam mnóstwo na głowie ponieważ muszę wyszkolić pracownika na swoje miejsce. A czy już mówiłam, że w trakcie tych dni w miesiącu przybrałam 3 kilo wody?! Matko, nawet nie wiecie jaka byłam wściekła bo akurat tego dnia przypadała mi przymiarka sukienki. Tak więc tak, na razie będzie mnie tu stosunkowo mało, ale trzymam za siebie kciuki i w sierpniu wracam do normalnego pisania.

Tak teraz wygląda moje życie, mało mnie w sieci, zużywam co mogę i powoli pakuję sobie graty. W niedziele odbieramy mieszkanie i powoli zaczynamy się wprowadzać. Nie mogę się doczekać, aż pomalujemy wszystkie ściany i będę miała pole do popisu. A co u Was słychać? Jakieś plany na wakacje? Dajcie znać w komentarzach, chętnie sobie poczytam.
Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.