DENKO | Masa zużyć z trzech miesięcy - część 2

piątek, 13 grudnia 2019
Zużycia kosmetyczne, kosmetyki naturalne Iossi
Zebrałam się za pozostałości torby z denkiem i miałam cichą nadzieję, że nie będzie tego aż tak dużo. Niestety, bardzo się pomyliłam i pomimo iż podzieliłam ten wpis na dwie części to i tak wyszedł tasiemiec. Przygotujcie sobie coś ciepłego do picia, może jakaś lekka przekąska (u mnie standardowo orzechy) i zapraszam na czytanie.

Garnier, Botanic Therapy Zielona Herbata, Eukaliptus & Cytrus - Typowy rypacz bez silikonów przeznaczony dla włosów przetłuszczających się. Stosowałam go 1-2 razy w tygodniu do mocniejszego oczyszczenia. Duża butla 400 ml wystarczyła mi na dobre 8 miesięcy. Równie dobrze sprawdza się jeśli chcecie dobrze umyć swoje pędzle do makijażu. 

Bielenda, Fresh Juice Hydro-esencja Rozświetlająca - Bardzo zaciekawiła mnie ta esencja z racji swojego składu, który jest całkiem przyjemny. Jej zadaniem było zapewnić skórze nawilżenie oraz rozświetlenie. Przy regularnym używaniu skóra rzeczywiście była lekko rozpromieniona i nawilżona, jednak nie mogłam się do końca przekonać do konsystencji, która była dla mnie ciut za ciężka. 

Zużycia kosmetyczne, kosmetyki koreańskie COSRX
Mario Badescu, Facial Spray with Aloe, Herbs and Rosewater - Kolejna butelka lekkiej mgiełki od Mario Badescu i tutaj również byłam zadowolona z jej działania. Skóra po jej użyciu była ukojna, nawilżona i jeszcze ten lekki różany zapach. Nie zakupię jej jednak ponownie, ponieważ lubię jak moje toniki robią coś jeszcze.

Catrice, The Little Black One Waterproof - Zachwycona zwykłą wersją zakupiłam tę z myślą o moim ślubie. Oczywiście musiałam ją przetestować, czy na pewno jest wodoodporna i tutaj klapa. O dziwo ten tusz zmywa się jeszcze szybciej z rzęs niż wersja zwykła. Dodatkowo formuła nie daje takiego efektu pogrubienia i rozdzielenia rzęs jak poprzednia.

Soraya, #Foodie Melon Mus do rąk - Kto zna mnie prywatnie ten wie, że kocham arbuzy i melony. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie koło tego musu do rąk. Lekka formuła, bardzo szybko się wchłania i rzeczywiście ma zapach cudownego zielonego melona. Niestety samo nawilżenie nie utrzymuje się zbyt długo, ale myślę że to dobra opcja na lato do torebki.

Senkara, Sleep Tight - Serum olejowe z Senkary zakupiłam na Ekocudach. Zaciekawił mnie fakt, że w środku mamy witaminę A, witaminę E oraz biofermenty. Niestety nie było mi dane go przetestować ponieważ produkt się po prostu zepsuł przed upływem terminu ważności. Niestety jest to jeden z problemów, które często spotykam przy kosmetykach naturalnych.

Zużycia kosmetyczne, pielęgnacja włosów
Zużycia kosmetyczne, kosmetyki naturalne Make Me Bio
Revlon Professional, Equave Detangling Conditioner - Tę odżywkę bez spłukiwania poleciła mi jedna z fryzjerek i muszę przyznać, że spisywała się nawet ciut lepiej niż moje ulubione Gliss Kury. Włosy były lekko nawilżone, można było je spokojnie rozczesać i nigdy nie udało mi się z nią przesadzić.

Vis Plantis, Odżywka do włosów z tendencją do przetłuszczenia - Produkt trafił do mnie omyłko, ale i tak postanowiłam dać mu szansę. Lekka konsystencja odżywki, przyjemny lekko ziołowy zapach i za mało mocy jak na moje dość gęste i suche włosy. Myślę, że sprawdzi się idealnie tak jak opisał producent, czyli dla tych z Was, które borykają się z problemem obciążonych włosów i przetłuszczających się.

The Body Shop, British Rose krem do rąk - To już moje drugie opakowanie tego kremu, ale nie myślcie, że specjalnie go kupiłam. Był w kalendarzu adwentowym w zeszłym roku i tylko dlatego ponownie go zużyłam. Sam krem ma bardzo lekką, wręcz wodnistą konsystencję, mocny różany zapach i znikome działanie nawilżające. Zdecydowanie jestem na nie.

Bielenda, CBD Serum Booster nawilżająco-detoksykujące - Coraz częściej na rynku pojawiają się kosmetyki, które bazują na oleju konopnym. Sama postanowiłam przetestować tą nowość od Bielendy i muszę przyznać, że cudów nie zauważyłam. Serum ma konsystencję mlecznego kremu i bardzo szybko wchłania się w skórę. Niedoskonałości lepiej się goją, a skóra dostaje małą dawkę nawilżenia. Raczej polubią się z nim skóry młodsze.

Make Me BIO, Bio Krem pod oczy z Marakują i zieloną herbatą - Moja pierwsza przygoda z tą marką i jestem bardzo zadowolona z produktu. Krem pod oczy stosowałam rano z racji SPF 25 (duży plus za to), nie mam żadnych zastrzeżeń co do działania i konsystencji. Dobrze nawilżał, korektor na nim się nie warzył i pompka pozwalała na wydobycie takiej ilości jaka nam odpowiada.

Zużycia kosmetyczne, kosmetyki Bielenda
Purito, Centella Green Level Eye Cream - Jeden z moich ulubionych kremów pod oczy. Polecam go wszystkim tym z Was, które poszukują porządnej dawki nawilżenia i ukojenia. Warto po niego sięgnąć, jeśli zauważyłyście już pierwsze zmarszczki.

Innisfree, Green Tea Seed Serum - Kultowy koreański produkt wylądował w denku. Sama nie bardzo rozumiem fenomenu tego produktu ponieważ dla mnie on sam niewiele robi poza nawilżaniem. Nie zauważyłam niestety nic więcej, dlatego ponownie go nie kupię.

Iossi, Witaminowy Koktajl Pod Oczy A+E+C - Ten mały cudak doczekał się swojej osobnej recenzji, więc tutaj tak szybko. Mocno nawilża, napina i lekko rozjaśnia skórę.

Organique, Intense Anti-Ageing Grape hand cream - Po trzech latach w końcu powróciłam do tego kremu do rąk i już zapomniałam jak on bosko pachnie. Dobrze się wchłania choć pozostawia lekki film na skórze, gwarantuje nawilżenie i nawet lekkie rozjaśnienie.

COSRX, AHA/BHA Clarifying Treatment Toner - Z początku bałam się tego produktu, ze może podrażnić mi skórę. Jednak bez obaw można go stosować nawet codziennie, dzięki czemu rzadziej będziemy musiały sięgać po peelingi, a wszelkie niedoskonałości będą się pojawiać sporadycznie. Toner jest bardzo wydajny pomimo 150 ml i ani razu nie wywołał pieczenia czy podrażnienia.

Hagi, Puder do kąpieli ze spiruliną - Przecudowny zapach goździków, sosny, paczuli, geranium, drzewa różanego i drzewa herbacianego. Dzięki niemu mogłam się całkowicie zrelaksować i wyciszyć. Nie jest to zapach, który każdej z Was przypadnie do gustu, ale jeśli lubicie sosnę czy eukaliptus to polecam. Dodatkowo w środku mamy spirulinę, która bywa problematyczna bo farbuje wannę i trzeba szorować.

Zużycia kosmetyczne, Kosmetyki naturalne Hagi Alkemie
Bielenda, Juicy Jelly Mask Odświeżająca maska z ananasem - O wersji z ananasem już pisałam w poście Sobotnie Spa i niestety nie polubiliśmy się. Ma przyjemny zapas, żelową chłodzącą konsystencję, ale potrafi mnie podrażnić.

Tołpa, Dermo Body, Cellulite Nocny Turbo-Krem Antycellulitowy - Kosmetyk zużyłam dzięki akcji Kasi "Balsamowanie przez 30 dni" i niestety nie polubiliśmy się na tyle, abym kupiła krem ponownie. Nie mówię, że jest zły bo bardzo dobrze nawilża i ma dość przyjemny zapach, ale zupełnie nie poprawia jędrności skóry.

Alkemie, Skin superfood - Nie sądziłam, że polubię się z jakimkolwiek olejkiem, a tu takie zaskoczenie. Skin superfood nie ma ciężkiej konsystencji co dla mnie jest dużym plusem, wchłania się całkiem szybko jak na olejek i pozostawia skórę rozświetloną i nawilżoną. Idealnie sprawdzał mi się przy masażu twarzy.

Brawo dla tych z Was, które dały rade wszystko przeczytać. Przyznaję się, że napisanie tego wszystkiego zajęło mi sporo czasu i sama miałam dość. Teraz już wiem, że maksymalnie mogę zbierać opakowania z dwóch miesięcy. Poza wyżej wymienionymi produktami udało mi się wykończyć kilka maseczek do twarzy od Mediheal, ale ich recenzję możecie już znaleźć na blogu. Jestem ciekawa czy znacie, któryś z produktów z mojego projektu denko? Czekam na Wasze komentarze.
Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.