Lookfantastic | Kalendarz adwentowy o wartości 1800 zł?

piątek, 27 marca 2020
Kalendarz adwentowy Lookfantastic
Kolejna recenzja kalendarza adwentowego, jednak tym razem będzie ciut ciekawiej ponieważ mamy tu dużo różnych marek, które raczej nie są dostępne w Polsce. Na stronie sklepu widniała informacja, że wszystkie produkty zamieszone w szufladkach są łącznie warte 1800 zł, a za sam kalendarz należy zapłacić 380 zł. Warto też wspomnieć, że w odróżnieniu od kalendarza Rituals mamy tutaj 25 okienek z prezentami. Aby nie przedłużać zapraszam Was na spacer po zawartości. 

To chyba nie dla mnie
Jak w poprzedniej recenzji zaczniemy od niewypałów i tutaj dość skromnie ponieważ wspomnę Wam tylko o trzech produktach. Pierwszy z nich jest dość oczywisty, czyli zwykła czarna kredka do oczu od Lord & Berry. Marki zupełnie nie kojarzę, a i tego typu produktów zupełnie nie używam. Drugim produktem jest kuracja nocna Avant, Moisture Surge Overnight Treatment o pojemności 50 ml. Skład zostawia wiele do życzenia i coś czuję, że prędzej zawartość poleci na szyję i dekolt. Plus za cruelty free. Ostatni produkt na który chciałabym lekko ponarzekać to krem na szyję i właśnie dekolt od PRAI. O dziwo tutaj też kosmetyk bazuje na maśle shea i dodatkowo glicerynie. Same składniki aktywne są dopiero w połowie dość długiego składu. Myślę, że 15 ml szybko zniknie i dam Wam znać jak się spisywał. 

Czy warto wydać na kalendarz adwentowy 380zł?
Kosmetyczny kalendarz adwentowy Morphe, Elemis Eyeko
To wszystko przez te kosmetyki
Nie mogę narzekać na zawartość tego kalendarza bo w sumie większość rzeczy mnie cieszy. Są jednak takie produkty, które sprawiają, że oczy mam jaki 5 zł. Przyznaję się, że przed samym zamówieniem kalendarza zobaczyłam zawartość bo nie mogłam uwierzyć w te 1800 zł. O produktach marki Philip Kingsley słyszałam jeszcze na pierwszych studiach i strasznie byłam ciekawa kultowego Elasticizer. Następne dwa kosmetyki swojego czasu często gościły na zagranicznym youtube, Oskia, Renaissance Cleasing Gel o pojemności 35 ml oraz szufladka nr 25 z Omorovicza, Queen of Hungary Mist. Ciekawe czy rzeczywiście są takie och i ach. 

Kiedy widziałam spis zawartości kalendarza byłam w szoku, że w szufladzie numer 1 znajduje się pełnowymiarowa paletka od Morphe w wersji 9A Always Golden. Cudowne zestawienie ciepłych odcieni brązu z dodatkiem szampańskiej satyny i czerni. Nie miałam produktów tej marki więc strasznie ciekawi mnie pigmentacja oraz to czy cienie się sypią. W kolejnych dniach był krem Elemis, Pro-Collagen Marine Cream i tutaj mamy aż 30 ml oraz First Aid Beauty, Facial Radiance Pads z kwasem mlekowym oraz glikolowym. 

Advent Calendar Oskia, Morphe, Omorovicza
Kalendarz adwentowy z kosmetykami, który wybrać?
Z chęcią wypróbuję
Do tej pory przedstawiłam Wam prawie połowę produktów. Czas na pozostałą gromadkę, którą z chęcią wypróbuję. Makijażowo pojawiło się jeszcze kilka kosmetyków. Mamy tutaj tusz do rzęs Eyeko, Lash Alert Mascara Wake Up & Go, który ma stymulować wzrost rzęs, płynną pomadkę do ust Mellow w odcieniu Tehran (piękny odcień nude), do tego mamy kredkę do ust Illamasqua, odcień Raw. Miłym zaskoczeniem były dwa pędzelki marki Luxie, paletka rozświetlaczy ze Sleek oraz kredka do brwi Delilah, Brow Groom. Kolor trochę za ciemny dla mnie, ale czasami potrzebuję czegoś takiego. 

Pomysł na prezent na Święta, kosmetyki na Święta
Lookfantastic kalendarz o wartości 1800zł
Kolejne produkty są typowo pielęgnacyjne i powiem Wam o nich szybko, bo w sumie ich zupełnie nie znam. W oko rzuca się dość duża (100 ml) butelka żelu pod prysznic Molton Brown, o intensywnym zapachu różowego pieprzu oraz krem do rąk Neal's Yard z dziką różą, takie produkty zawsze się przydają i pewnie wyląduje on w torebce. Ponownie zagościł u mnie suchy olejek do ciała i włosów od Rituals oraz krem do twarzy Emma Hardie, Moisture Boost Vit+C Cream. Ostatnie produkty to maseczka na usta Rodial, Dragon's Blood Lip Mask, Living Proof z Perfect Hair Day i jest to produkt do stylizacji włosów 5 w 1. Pierwszy raz będę miała styczność z Caudalie i szkoda, że trafił się tu akurat tonik oczyszczający, który na drugim miejscu w składzie ma alkohol denat. domyślam się że moje plecy się z nim polubią. Dość ciekawie wygląda mała buteleczka z pipetą Bio Effect, serum z EGF oraz Filorga, Meso-Mask. Najgorsze jest to, że na większości tych produktów niema składu i trzeba wszystko samemu szukać za nim wyda się osąd. Uwaga ostatni produkt to mini kule do kąpieli o zapachu słonego karmelu od Bubble T. 

Tutaj mamy na prawdę sporą ilość ciekawych kosmetyków. Jak nie coś do makijażu to do pielęgnacji. Na bank zrobię kilka wpisów o tych miniaturkach i dam Wam znać jak się spisywały. Znacie może, któryś z kosmetyków? Miałyście okazje ich używać? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.