Włosy | Trzy nawyki, które odmieniły moje włosy

środa, 1 kwietnia 2020
Włosing, pielęgnacja włosów farbowanych i suchych
Dziś znowu przychodzę do Was z tematem włosowym. Nie ukrywam, że ostatnio mocno wciągnęłam się znowu w dbanie o moją lwią grzywę. Myślę, że jest to po części moja wina, ponieważ trochę się uszkodziły przy schodzeniu z czerni. Jakiś miesiąc temu skróciłam włosy diametralnie (15cm) i wróciłam do hennowania. Opowiem Wam o trzech rzeczach do których doszłam po jakimś czasie, a które to dużo zmieniły w kondycji moich włosach. Zapraszam!

Podkład pod olejowanie na włosy 
Moją przygodę z olejowaniem włosów rozpoczęłam w 2011 roku od Khadi. Pamiętam, że już wtedy byłam zachwycona efektem jaki można osiągnąć, dzięki regularnemu olejowaniu. Nie wiem czy moja włosy jakoś się zmieniły, ale dwa lata temu zauważyłam, że efekt po olejowaniu nie jest zadowalający. Po męczeniu się jeszcze rok odkryłam olejowanie na podkład, czyli na żel aloesowy czy też na toniki nawilżające - przynajmniej tak jest w moim przypadku. Wiem, że można jeszcze samemu robić płyny i mieszać np. wodę z miodem. Warto sobie o tym poczytać. 

Włosing, olejowanie włosów na podkład.
Moje włosy do tej pory najbardziej polubiły się z tonikiem różanym Evree. Testowałam również żel aloesowy z Holika Holika i Skin79, ale tutaj muszę jednak uważać, bo taka kombinacja nie zawsze dobrze mi się sprawdza i wychodzą czasem spuszone włosy. Obecnie denkuje Ziaja, Antyoksydacja Jagody Acai i jest ok, bez szału. Wielkim minusem jest fatalny atomizer, który psika zdecydowanie za małą ilość produktu (nawet jeśli chodzi o twarz). W składzie mamy glicerynę, panthenol oraz kwas hialuronowy. Przy stosowaniu podkładu pod olej zauważyłam, że moje włosy lepiej go wypijają i nie zdarzyło mi się przesadzić z ilością. Włosy po takim duecie są zdecydowanie bardziej odżywione, ale nie przeciążone. Pamiętajcie jednak, aby używać odpowiednie oleje do waszego rodzaju włosów. Tutaj macie test na porowatość, jeśli jeszcze jej nie znacie: * klik *. U mnie wyszły średnioporowate +.

Wczesywanie produktów do włosów
O wczesywaniu produktów mówiło się już od dawna, ale moje lenistwo wygrywało. W zeszłym roku dałam temu jednak szanse i kupiłam do tego specjalnie szczotkę, która mi się nie poniszczy. Ewa Schmitt, I-Flow to szczotka, którą znajdziecie w Rossmannie. Jest tragiczna jeśli chodzi o rozczesywanie suchych włosów, ale do mokrych to istny ideał. Nie ciągnie i banalnie prosto się ją czyści. Dzięki wczesywaniu olei, masek czy odżywek mamy pewność, że wszystkie włosy zostały pokryte produktem. Ja wcześniej często zapominałam o włosach przy karku i wiecznie się dziwiłam, czemu są w złym stanie i tutaj przyszedł mój ratunek. Koszt szczotki to około 20 zł, piękne włosy - bezcenne. 

Zdrowe nawyki włosowe, kosmetyki do włosów Anwen
A dla ciebie jakie proteiny?
Nie wiem czy tylko ja mam takie wspomnienia, ale kiedyś najbardziej znane maski to były własnie te proteinowe. Mówiło się tylko o kreatynie czy jedwabiu. Połowa moich koleżanek stosowała sławnego Kallosa, Latte, a u mnie on po prostu się nie sprawdzał. Gdzie jest błąd? Moje włosy po prostu nie przepadają za zwierzęcymi proteinami i bardzo łatwo je przeproteinować tego typu maskami czy odżywkami. Po wielu próbach i staraniach znalazłam rozwiązanie i są nimi proteiny roślinne, które moje włosy wręcz kochają. Odżywki, które się u mnie genialnie sprawdzają to Yope, Mleko Owsiane oraz sławna Anwen, Proteinowa Zielona Herbata. Jeśli tak jak ja macie problem z tego typu produktami to warto przetestować te kosmetyki, może i Wasze włosy pokochają proteiny roślinne. Niestety obecnie jestem bez protein i stąd na zdjęciach pojawiła się Anwen, Kiełki pszenicy i kakao (swoją drogą rewelacyjna maska emolientowo-humektantowa). 

To trzy odkrycia jeśli chodzi o pielęgnację moich wiecznie suchych włosów. Jestem ciekawa czy Wy też eksperymentujecie z włosami? Jakie produkty Wam ostatnio przypadły do gustu i jaki jest Wasz wynik na porowatość? Dajcie koniecznie znać w komentarzach.
Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.