Wyznania maseczkoholiczki | Oczyszczanie, rozświetlanie, regeneracja

piątek, 24 kwietnia 2020
Kiehl's, Asoa, Bielenda maska do twarzy
Jak przystało na maseczkoholiczkę mam całkiem spory zapas tego typu produktów. Różnią się działaniem, formą, konsystencją i markami. Dziś postanowiłam, że opowiem Wam o czterech, które miałam okazję używać już jakiś czas. Zdradzę Wam również z jakimi maskami się nie lubię. Zapraszam na dalszą część.

Kiehl's, Rare Earth Deep Pore Cleasing Masque
Moja skóra nie do końca dogaduje się z glinkami. Wiem jednak, że to najlepszy sposób aby dogłębnie oczyścić skórę. Wybieram zawsze białą glinkę, jest ona dla mnie najdelikatniejsza, ale równie efektywna. Kilka lat temu sama bawiłam się rozrabianie glinek, przerabiałam zieloną glinkę, ghassoul i różową. Przez swoje lenistwo zawsze szukałam wymówek, aby nie bawić się w rozrabianie. Jak możecie się domyślać, przez to większość kosmetyku lądowała w koszu.

Pierwszy raz maseczkę z Kiehl's dostałam w kalendarzu adwentowym. Mały słoiczek 28 ml wystarczył mi na kilka użyć, dlatego przed zakupem większego opakowania mogłam ją śmiało przetestować. Konsystencja przypomina kremową pastę, przez to produkt jest bardzo wydajny. Mogę śmiało powiedzieć, że jest to pierwsza glinkowa maska, która mi nie wysuszyła na wiór skóry i nie podrażniła. Cena 145 zł za 125 ml może się wydawać wygórowana jak na taki produkt, ale jej wydajność i działanie mi to wynagradza.

Skład: Water, Kaolin, Bentonite, Propanediol, Glycerin, CI 77891/Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Zea Mays Starch/Corn Starch, Phenoxyethanol, Ceteareth-20, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Tocopherol, Lecithin, Aloe Barbadensis/Aloe Barbadensis Leaf Juice, Avena Sativa Flour/Oat Kernel Flour, Allantoin.

Pielęgnacja twarzy, maseczki do twarzy
Kiehl's, Turmeric & Cranberry Seed Energizing Radiance Masque
Kolejna maska to ponownie Kiehl's i również oczyszczanie. Tutaj również podobna historia, tylko tym razem przy zakupach otrzymałam saszetkę z porcją maski na raz. Maseczka poza oczyszczeniem ma zadanie rozświetlić naszą skórę za sprawą kurkumy i żurawiny. Dzięki niej wykonujemy też peeling mechaniczny, ponieważ w środku mamy zmielone nasiona żurawiny. Tutaj uwaga, nie polecam tej maski dla tych z Was, które mają skórę wrażliwą, cienką i naczynkową. Te drobiny rzeczywiście są odczuwalne i moja skóra po zmyciu przez 5 minut jest zaczerwieniona.

Pytanie tylko czy działa? Rzeczywiście używana regularnie zmniejsza przebarwienia i skóra jest rozpromieniona. Nie jest to efekt po 1 użyciu, ale po 4-5 jak najbardziej. Tak samo jak maska powyżej ma ona konsystencje pasty, niestety przez wcześniej wspominane nasiona ciężko ją nałożyć na skórę równomiernie (zmywanie też chwilę trwa). Jeśli miałabym Wam coś już polecić to zdecydowanie propozycja numer 1, działa lepiej i cenę ma niższą. Za słoiczek 100 ml musimy zapłacić 179 zł. Sama zużyję i raczej do niej nie wrócę.

Skład: Water, Kaolin, Sorbitol, Bentonite, Butylene Glycol, Silica, CI 77891/Titanium Dioxide, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed, Pentylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Simmondsia Chinensis Oil/Jojoba Seed Oil, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Polysorbate 60, Polyacrylamide, CI 77492/Iron Oxides, Glycerin, C13-14 Isoparaffin, Curcuma Longa Extract/Turmeric Root Extract, Ascorbyl Glucoside, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Laureth-7, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Camellia Oleifera Leaf Extract, Mentha Piperita Extract/Peppermint Leaf Extract, Menthol, Epilobium Angustifolium Extract-Epilobium Angustifolium Flower/leaf/stem Extract, Aminomethyl Propanol, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil.

Jaką maskę wybrać? Czym kierować się w wyborze maski?
Pielęgnacja naturalnymi kosmetykami
Asoa, Krem-Maseczka
Markę Asoa poznałam przez moją Madzię Delishe na targach Ekocuda w 2019 roku. Zaciekawiona asortymentem i składem zakupiłam maseczkę algową. Poza algami znajdziemy w środku koenzym Q10, olej z moringi czy olej z pestek moreli. Maskę stosowałam w momencie gdy walczyłam z niedoskonałościami i bardzo mi w tym pomogła. Algi działają fantastycznie jeśli chodzi o ukojenie skóry, wyrównanie kolorytu, mają również działanie lekko oczyszczające. Produkt jednak jest tak wymyślony, że skóra dodatkowo dostaje dużą dawkę nawilżenia i odżywienia. W pewnej chwili była to jedyna maska po którą sięgałam w wieczornej pielęgnacji.

Konsystencja jest czymś pomiędzy kremem, a pianką. Nie ma zupełnie problemu z jej nakładaniem, a po chwili wyglądamy jak zielona Fiona. Do zapachu jednak trzeba się przyzwyczaić. Spirulina, która jest trzecia w składzie ma wyjątkowy zapach i wiem, że nie każdy się z nim polubi. Produkt zamknięty jest w szklanym słoiczku o pojemności 60 ml, a cena wynosi 43 zł. Dla niektórych 60 ml może być mało, pamiętajcie jednak, że jest to marka naturalna i mamy tylko 6 miesięcy na zużycie kosmetyku. Możecie mi wierzyć, że wystarczy ona spokojnie na cały okres przydatności.

Skład: Aqua, Anthemis Nobilis Flower Water, Spirulina Platensis Powder, Cetyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetearyl Olivate&Sorbitan Olivate, Vitis Vinifera Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Moringa Oleifera Seed Oil , Glyceryl Stearate Citrate, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Benzyl Alcohol, Allantoin, Parfum, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Ubiquinone, Thioctic Acid, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, Eugenol, Alpha – Isomethyl Ionone, Isoeugenol, Benzyl Benzoate

Maska algowa z żurawiną
Bielenda Professional, Cranberry Face Algae Mask
Ostatnia maska to trochę niewypał, a w dużej mierze moje lenistwo jeśli chodzi o rozrabianie masek. Tego typu kosmetyki mają to do siebie, że lubią spływać z twarzy co skutecznie mnie zniechęcało. Pamiętam również, że miała mało przyjemny cementowy zapach. Wybaczcie, że tak piszę, ale miałam tę maseczkę ponad pół roku temu i dawno już grzeje śmietnik ponieważ się przeterminowała. Z całego opakowania wykonałam w sumie 2-3 maski i się poddałam. Działanie jej jest super, skóra od razu po ściągnięciu skorupy (tak zastygają maski algowe w proszku) była pozbawiona zaczerwienień, ukojona i nawilżona. W składzie mamy 100% ekstrakt z alg brunatnych, które bogate są w aminokwasy oraz minerały. Dodatek żurawiny odżywia skórę i poprawia jej koloryt. Jej cena w zależności od sklepu wynosi około 42-44 zł. Polecam ją tym z Was, które mają czas i siłę się z nią bawić.

To na dziś chyba tyle. W zanadrzu mam jeszcze sporo maseczek, ale staram się je uważnie wprowadzać w moją pielęgnację. Jestem ciekawa po jakie Wy sięgacie maseczki? Które są Waszymi ulubionymi, za jakimi nie przepadacie i na jakim efekcie Wam zależy? Czekam jak zawsze na Wasze odpowiedzi i pytania.
Pozdrawiam,

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.