DENKO | Zużycia kosmetyczne z miesiąca - Miya, LaQ, Polny Warkocz

poniedziałek, 28 września 2020
DENKO  Zużycia kosmetyczne z miesiąca - Miya, LaQ, Polny Warkocz

Kolejny miesiąc już prawie za nami i jestem w szoku w jakim tempie ucieka mi ten rok. Przez to dodatkowo skupiłam się na zużywaniu moich kosmetycznych zapasów i dbaniu o swoje ciało. W końcu wróciłam do regularnego złuszczania jak i balsamowania, dzięki temu moja skóra wygląda zdecydowanie lepiej niż w styczniu czy lutym. Dziś opowiem Wam o kilku kosmetykach, które udało mi się wykończyć przez ostatnie tygodnie. Zapraszam!


LaQ, Naturalny peeling myjący - Zdecydowałam się na niego na promocji w Hebe, ponieważ chodził już za mną dłuższy czas. Miałam problem z wyborem zapachu ponieważ wszystkie są boskie, ale padło na banana. Peeling ma dość spore drobinki cukru, które po chwili się rozpuszczają, ale całkiem nieźle złuszczają. Dodatkowo mus w którym są zatopione zmienia się w pianę, która delikatnie myje nasze ciało. Minusem jest to, że peeling nie przyczepia się do skóry i bardzo łatwo spada przez co marnujemy trochę produktu. Wystarczył mi na jakieś 6 użyć więc jak na 200 ml ma średnią wydajność. Polecam na niego polować na promocji. 

DENKO  Zużycia kosmetyczne z miesiąca - Miya, LaQ, Polny Warkocz

The Body Shop, Cactus Blossom masło do ciała - Jeśli jesteście ze mną dłużej wiecie, że mam słabość do kosmetyków do ciała od TBS. Miałam już prawie wszystkie wersje zapachowe i chyba malina jest moją ulubioną. Co do wersji z kaktusem to rewelacyjnie nawilża, choć musimy trochę odczekać, aż się w pełni wchłonie w skórę. Są to jednak masła, które nie nawilżają na chwilę tylko efekt utrzymuje się zdecydowanie dłużej. Zapach kaktusowy był dość specyficzny i może on nie spodobać się każdemu, dlatego polecam powąchać przed zakupieniem.


Balea, Limona i malina żel pod prysznic - Kolejne opakowanie żelu pod prysznic Balea, ale na szczęście już kończę swoje zapasy i prosiłam teściową, aby kolejnych nie przywoziła. Jak pisałam jakiś czas temu chce się przestawić na naturalne mydła w kostce, liczę na to, że pomogą one mojemu K z problemami skórnymi. Wracając do żelu to ma on cudowny zapach kwaśnych malin i limonki. Idealny na lato i dla tych z Was, które wolą świeże zapachy. 


Miya, My Wonder Balm Odżywcza krem z olejkiem różanym - To moje drugie podejście do kremów od Miya i tym razem mamy faworyta. Wersja z mango była dla mnie tragiczna z powodu zapychania skóry, za to róża sprawdziła się u mnie genialnie. Konsystencja jest trochę bogatsza, tłustsza i przy mojej cerze mieszanej nadal sprawdzała się pod makijaż. Nie jest to jednak krem który mnie zachwycił, ale jeśli szukacie czegoś na domknięcie pielęgnacji i potrzebujecie dużej dawki nawilżenia to polecam. 

DENKO  Zużycia kosmetyczne z miesiąca - Miya, LaQ, Polny Warkocz

Polny Warkocz, Esencja Kojąca Złoty Korzeń -  O tym toniku pisałam Wam dwa wpisy wcześniej. Jeśli chcecie poznać markę to zapraszam Was tam. Esencja poza nawilżeniem zupełnie nic nie robi, dlatego raczej do tego kosmetyku nie wrócę. 


Vianek, Odżywczy krem pod oczy - To już moje kolejne opakowanie kremu pod oczy z Vianka i tym razem miałam okazję testować serię odżywczą. Przyznam Wam szczerze, że ja zupełnie nie widzę różnicy między seriami i dla mnie każdy z nich robi to samo. Ba nawet mają taką samą lekką konsystencję. Jest to dobry krem dla skóry mało wymagającej, świetnie sprawdza się pod makijaż ponieważ natychmiastowo wchłania się w skórę pozostawiając ją dobrze nawilżoną i lekko odżywioną. Krem jest wydajny i tubka 15 ml wystarczyła mi spokojnie na 4 miesiące codziennego stosowania. 


Palmolive, Kawowy żel do mycia ciała - Kocham zapach kawy w kosmetykach i tutaj mamy dosłonie kawowy deser. Żel ma bardzo kremową konsystencję, która otula nasze ciało. Jest bardzo wydajny i co najważniejsze nie wysusza skóry. 


Bandi, Ecofriendly Care Tonizujący żel do mycia twarzy - To moje pierwsze spotkanie z Bandi jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Muszę przyznać, że kosmetyk jest świetny i chętnie do niego wrócę. Jeśli macie skórę wrażliwą, suchą bądź podrażnioną to na bank się z nim polubicie. Żel ma delikatną formułę, która się nie pieni, również po zmyciu nie mamy efektu ściągnięcia. Pomimo małego opakowania 90 ml, wystarczył mi na 3 miesiące codziennego stosowania. Pamiętajcie, że markę Bandi znajdziecie w Hebe i są to produkty często w obniżonej cenie. 

DENKO  Zużycia kosmetyczne z miesiąca - Miya, LaQ, Polny Warkocz

Pure by Clochee, Wygładzający peeling enzymatyczny - Mogę śmiało powiedzieć, że jest to mój ulubiony peeling do twarzy. W zupełności mnie nie podrażnia, a widać różnicę na skórze już po pierwszym użyciu. Cera jest delikatnie rozjaśniona i wygładzona. Nawet pomimo posiadania rany na twarzy nic mnie nie szczypało, ani nie paliło w porównaniu do peelingu z Tołpy. Kocham i na bank wrócę. 


D' Alchemy, Intense Skin Repair Oil - Kupiony wieki temu, ale na szczęście zdenkowany. Niestety ale jeśli chodzi o olejki to u mnie to jest 50/50. Tutaj niestety nie do końca się polubiliśmy, czasami obciążał moją skórę, a czasami ją wyciszał. Nie umiałam się z nim dogadać, dodatkowo dla mnie ma dość nie przyjemny ziołowy zapach. Myślę, że dobrze się sprawdzi przy cerach suchych i dojrzałych.


Nowa Kosmetyka, Serum do skóry głowy - Bardzo się polubiłam z tą wcierką od pierwszego użycia za sprawą chłodzącego mentolu.  Świetnie przedłuża świeżość włosów, miałam też wrażenie, że dzięki niej moje włosy mniej się przetłuszczają. Pipeta też jest rewelacyjnym rozwiązaniem bo nie marnujemy produktu przy nakładaniu. Jeśli chodzi o porost to nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu. 


To wszystkie moje zużycia z ostatnich tygodni, obecnie kończę jeszcze kilka produktów i spodziewam się ogromnego denka w październiku. Znacie, któryś z dzisiejszych kosmetyków? Miałyście okazję testować produkty marki LaQ? Może polecicie mi coś od nich? Czekam na Wasze komentarze poniżej.

Pozdrawiam

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.