Małe rozczarowania | The Ordinary & Pyukang Yul - 3x Nie

wtorek, 24 sierpnia 2021
Małe rozczarowania  The Ordinary & Pyukang Yul - 3x Nie

Dziś porozmawiajmy sobie o trzech produktach, które nie do końca sprawdziły się w mojej pielęgnacji. Dwa z nich już dawno dobiły dna, a ostatni mam wrażenie, że robi mi na złość i nie chce się skończyć. Już nie pamiętam kiedy ostatnio miałam taką sytuację, że kosmetyk mi się tak nie podobał, że aż walczyłam ze sobą, aby go nie wyrzucić. Jeśli jesteście ciekawa co, jak i czemu to zapraszam!

The Ordinary nigdy nie wzbudzało u mnie większych emocji. Wiem, że wiele dziewczyn zachwyca się ich kosmetykami i na pewno marka ma swoje plusy, ale nic nigdy od nich mi się nie sprawdziło. Obecnie używam sławny już krwawy peeling z kwasami i ciężko mi coś o nim powiedzieć. Następnego dnia na mojej skórze nie efektu wow jak czytam w większości opinii. Przejdźmy jednak do dzisiejszego bohatera, czyli Ascorbic Acid 8% + Alpha Arbutin 2%. Mamy tutaj czystą formę witaminy C oraz arbutynę w lekko tłustej formie.

Pierwsze co mnie uderzyło po pierwszym otwarciu to zapach. Nie należy on do najprzyjemniejszych, ale na szczęście szybko się ulatnia. Jak wcześniej wspomniałam serum ma lekko tłusta konsystencje co niestety nie pomaga przy porannej aplikacji. Po niecałym tygodniu się poddałam i stosowałam je tylko wieczorem. W połowie butelki zauważyłam, że niestety witamina C robi się niestabilna i uważałam przy każdym nakładaniu. Na szczęście nakładanie dodatkowo na dekolt pomogło w szybszym zużyciu i obyło się bez podrażnień. Działanie było mocno średnie i nie widziałam jakiegoś super efektu. Skóra raz reagowała ok, a raz w cale na taką formę witaminy C. Niestety to i te wcześniejsze minusy skreślają to serum z listy polecanych i lubianych. 

Małe rozczarowania  The Ordinary & Pyukang Yul - 3x Nie

Dwa pozostałe produkty należą do Pyukang Yul, czyli koreańskiej kliniki, która tworzy kosmetyki z delikatniejszym składem i bez zapachu. Marka cały czas poszerza swój asortyment, znajdziemy tutaj nie tylko kosmetyki do twarzy, ale i do włosów czy ciała. Ja swój zestaw kupiłam już jakiś czas temu na stronie Yesstyle, w jego skład wchodził tonik-mgiełka, ampułka nawilżająca oraz krem nawilżający. Jeśli chodzi o ceny produktów to wahają się one od 45zł do nawet 170 zł. 

Pyunkang Yul, Moisture Cream zamknięty jest w szklanym 100 ml słoiczku i mogę śmiało powiedzieć, że niewielka ilość wystarczy. Używałam go na przełomie zimy-wiosny i o ile z początku przyjemnie mi się go zużywało, tak jak robiło się cieplej moja mieszana skóra sobie z nim nie radziła. Był po prostu za ciężki, tłusty i moja skóra po godzinie wyglądała jak nasmarowana olejem. Co jest w nim dziwne to fakt, że gdy nakładałam go na noc to rano budziłam się ze suchą skórą. Taki paradoks tego kremu. Sama aplikacja produktu i wydajność to ogromne plusy, ale polecam go tylko skórom suchym oraz normalnym, ale nie koniecznie dojrzałym. Koniec końców zużyłam go na dekolt i nie sięgnę po niego ponownie.

Skład: Coptis Chinensis Root Extract, Butylene Glycol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetyl Ethylhexanoate, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Isohexadecane, 1,2-Hexanediol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 80, Glyceryl Caprylate

Kolejny produkt od Pyunkang Yul to Moisture Ampoule. To o nim Wam pisałam, że nie chce się skończyć. Pierwsze nie porozumienie to pipeta, która nie chce nabierać serum i konsystencja. To jest istny glut, który zostawia bardzo dziwną klejącą warstwę na skórze. Na szczęście wchłania się do zera, ale ja zupełnie nie widzę efektu nawilżenia. Po serum sięgam rano jak i wieczorem, od razu po toniku z kwasem hialuronowym dla większego efektu i nic. Jedyne co zauważyłam to lekkie łagodzenie stanów zapalnych na skórze i tyle. 

Skład: Cooptis Chinensis Root Extract , Polysorbate 80, PEG-150 Distearate, Polysorbate 20, 1,2-Hexanediol, Glyceryl Caprylate



To wszystkie kosmetyki, które ostatnim czasem mi się nie sprawdziły. Co do Pyunkang Yul to mogę powiedzieć, że jedyne co mogę polecić na razie to krem pod oczy oraz mist toner. Jestem ciekawa co Wam ostatnio się nie sprawdziło? Może znacie moje buble? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach.
Pozdrawiam,

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.