DENKO | Wakacyjne zużycia - Lipiec/Sierpień 2021

niedziela, 3 października 2021
DENKO  Wakacyjne zużycia - LipiecSierpień 2021

Mamy w sumie już początek października, ale chciałabym zamknąć jeszcze temat zużyć wakacyjnych. Nie ukrywam, ale kilka kosmetyków (tych mniej ciekawych lub takie, które mają swoją recenzję) poleciało do kosza. Pisanie i robienie zdjęć do denka to zawsze dla mnie męczarnia, ale zawsze ją doceniam gdy później sama mogę wrócić do recenzji danego kosmetyku. Aby nie przedłużać zapraszam! 


Sattva, Kozieradka Wcierka Stymulująca do Skóry Głowy - Miałam już wszystkie wersje wcierek z Sattvy stąd nowość w moich rękach. Pierwsze co mnie uderzyło to zdecydowanie zapach...rosołu. Dla mnie akurat był dość intensywny i długo się utrzymywał. Jeśli chodzi o działanie to było ok, nie zauważyłam jakiegoś niesamowitego przyrostu. Na plus na pewno był fakt, że moje włosy po użyciu wcierki wyglądały dobrze. Zamówiłam właśnie drugie opakowanie u Agnieszki i zobaczę jak tym razem mi się spisze. 


Onlybio, Wcierka pobudzająca - Podeszłam do niej trochę ostrożnie ponieważ moją koleżankę z pracy uczuliła. Na szczęście u mnie nie było problemu, a nawet bardzo się polubiłyśmy. Ma świetny atomizer, który pozwala idealnie dotrzeć do skóry głowy. Zapach słodko-owocowy i nie utrzymywał się długo. Tutaj zauważyłam, że włosy rzeczywiście rosły szybciej i nie wyglądały na przetłuszczone. W zapasach mam jeszcze jedno opakowanie.


Herbaria, Banfi Hajszesz - To moje pierwsze podejście do klasycznej Banfi, wcześniej miałam wersję pokrzywową i Lady Banfi. Ma dość intensywny zapach, który się utrzymuje długo. Jest to wcierka na bazie alkoholu, przez co stosowałam ją sporadycznie. Raz nawet wywołała u mnie podrażnienie na karku, więc musiałam z nią uważać. Możliwe, że przez to nie byłam do niej do końca przekonana. Nie widziałam jakiegoś super przyrostu. Moim numerem 1 nadal zostaje wcierka z Orientany. 

DENKO  Wakacyjne zużycia - LipiecSierpień 2021

Revuele, Biotin Ultra Volume - Ampułki zakupiłam jakiś czas w Hebe i stosowałam je na skórę głowy. Mają one dość ciekawy skład, tylko jest ich tylko osiem sztuk. Ciężko przez to zauważyć działanie, ale myślę, że na wyjazd to jest świetna opcja. Bądź jeśli chcecie tylko okresowo wspomóc porost. W środku znajdziemy rumianek, aloes, kwas hialuronowy, hennę, cieloną herbatę, hydrolizowany jedwab czy biotynę. 


Nowa Kosmetyka, Maska do włosów Różą i Miodem Płynąca - Mały szklany słoiczek, ale maska sama w sobie mega wydajna. Przyjemnie się ją aplikowało, nie obciążała włosów choć efekty były różne. Raz było dobrze, raz średnio. Zauważyłam, że dla lepszego efektu musiała u mnie posiedzieć na włosach te 10 minut. Myślę, że wrócę do niej jak moje włosy będą w lepszej kondycji (jak obetnę sucharki). 


Onlybio, Maska do włosów wysokoporowatych - Moje włosy całkiem ją lubiły i często też sięgałam po nią w trakcie zmywania oleju z włosów. Przyjemny owocowy zapach i duże opakowanie. Musze wypróbować wersję do średnioporów bo moja burza włosów średnio się lubi z olejem lnianym. W zapasach mam jeszcze jedno opakowanie zakupione przez przypadek w Hebe. 


Soqu, Aloe Vera Soothing Gel - Zakupiłam aby mój K się mógł smarować, ale wyszło jak wyszło o żel służył mi jako podkład pod olej. Niestety był dość średni i zdecydowanie wolę Holikę. Na plus na pewno cena ponieważ jest dużo niższa i pudełko ma 300 ml. Jeśli chodzi o smarowanie się to Holika również wygrywa, bo Soqu potrafił szczypać. 

DENKO  Wakacyjne zużycia - LipiecSierpień 2021

Olaplex, Numer 3 - Gdy zaczęłam akcje rozjaśniania i powrotu do blondu zakupiłam sobie cały zestaw produktów Olaplex. Muszę przyznać, że nr.3 bardzo poprawił stan moich włosów. Stosowałam ten preparat mniej więcej co 3-4 mycie i za każdym razem moje włosy wyglądały lepiej. Mam też wrażenie, że mniej się łamią. 


I'm from, Ginseng Eye Cream - Byłam trochę zawiedzona tym kremem i spodziewałam się trochę więcej od niego. Dobrze nawilżał i tyle. Liczyłam, że może będzie działał bardziej natłuszczająco i ujędrniająco, ale nic z tego. Dużym plusem na pewno jest pojemność i wydajność. Wystarczył mi na 5 miesięcy. Niestety ciężko mnie zadowolić kremem pod oczy bo tam właśnie moja skóra najszybciej się starzeje. Dodatkowo nie pomaga mi moja alergia, przez którą często trę oczy. 


Isntree, EGF Repair Cream - Krem miał ciekawą, delikatnie silikonową konsystencję, ale przez to dobrze się rozciągał na buzi. Za dużo o nim nie powiem, bo zużyłam go dosłownie na początku wakacji. Pamiętam tylko, że był ok. W składzie ma peptydy jak i ceramidy, jeśli dobrze kojarzę to raczej sprawdzi się przy cerze normalnej, mieszanej i tłustej, a nie suchej. 


Pyunkang Yul, Mist Toner - To już moje drugie opakowanie tego toniku i nadal uważam, że jest to poprawny kosmetyk. Odświeża buzię, przy tym ją lekko nawilża. Raczej nie sprawdzi się tym z Was, które borykają się z odwodnieniem lub posiadają cerę suchą. Atomizer daje też ładną mgiełkę, przez co tonik jest dość wydajny. 


Ole Henriksen, Truth Juice Daily Cleanser - Miniaturka żelu z kwasami PHA sprawdziła mi się idealnie latem. PHA są zdecydowanie delikatniejsze od AHA, więc nie miałam problemu z podrażnieniem. Żel dobrze się pienił, ale lekko ściągał skórę. Stosowałam go rano jak i wieczorem. Raczej do niego nie wrócę bo wolę coś delikatniejszego i w dobrej cenie. 


Benton, PHA Peeling Gel - Kupiony z ciekawości na promocji w Hebe. Niestety nie jestem fanką peelingów typu gommage, bo moja skóra nie przepada za pocieraniem. Szczerze mówiąc nie zauważyłam nic po jego użyciu. 

DENKO  Wakacyjne zużycia - LipiecSierpień 2021

Missha, Time Revolution Artemisia Treatment Essence - Jestem ogromną fanką produktów kojących, a tym bardziej z dodatkiem mugwort. Esencja bardzo ładnie łagodziła moją skórę i efekt był widoczny natychmiastowo. Stosowałam ją również do samodzielnych maseczek w płachcie i byłam zachwycona. Myślę, że gdy skończę to co mam w zapasach to do niej wrócę. Kusi mnie też krem do twarzy z tej serii. Jeśli macie cerę wrażliwą lub trądzikową to bardzo polecam Wam ten produkt. 


Innisfree, The Minimum Facial Cleanser - Jeśli potrzebujecie czegoś z prostym i delikatnym składem to gorąco polecam. Sprawdziła mi się rewelacyjnie rano jak i wieczorem (w dni bez makijażu). Skóra po umyciu nią buzi nie była ściągnięta, ani podrażniona. Jedyny minus to pojemność. Pianka ma tylko 70 ml, a wystarczyła na około 2 miesiące. 


Etude House, Sunprise Mild Watery Light SPF 50+ PA+++ - Uwielbiam go! Jest to jeden z tych filtrów po który na pewno kiedyś sięgnę ponownie. Pięknie się dokładał, nic się nie rolowało, nie zapychał i nie ściągał skóry. Miał jednak jeden minus, szczypał w oczy gdy nałożyłam go za blisko oka lub też potarłam oko. Raz myślałam, że wyląduje w szpitalu przez to pieczenie.


Ostatnio mnie mało, staram się ostatnio pogodzić wiele rzeczy na raz i nie ukrywam, ale blog jest na ostatnim miejscu. Postaram się być bardziej aktywna w październiku, choć jego początek to istny chaos. Tak, to jest jak się wraca do pracy po 3 miesiącach przerwy. 

Pozdrawiam,


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.